Ostatnia aktualizacja dokonana 14 maja 2012r dotyczy następujących wydarzeń:
20 – 22. 04 2012r – Otwarcie Sezonu Podróżników Motocyklowych “Bolesławów 2012″
24.04 – 6.05. 2012r – motocyklowa wyprawa na Sycylię “Sycylia 2012″
Zapraszamy do przeglądnięcia relacji !
…zaczynaj wszystko co możesz zrobić…lub o czym marzysz…zuchwałość mieści w sobie geniusz…siłę i czary…nie zwlekaj!…
Johan Wolfgang von Goethe
Naszą pozycję można obserwować w systemie SPOT: TU JESTEŚMY! – aktywnym w trakcie wyprawy
…Zakończył się czwarty etap naszej podróży wokół świata, 20 stycznia po sporych perypetiach ze skasowaniem nam biletów lotniczych zakupionych poprzez nieuczciwą firmę internetową Vayama, z jednodniowym opóźnieniem dotarliśmy do naszej Chałupy na Górce w Międzyrzeczu Górnym k. Bielska Białej. Odkąd wyruszyliśmy z Polski minęło dwanaście tygodni, a w ciągu tych dni od wyjazdu na trasę naszą Toyotą 4×4 z Buenos Aires pokonaliśmy ponad 19tyś. km. Po pokonaniu dystansu dzielącego Argentynę od Kolumbii, przez Urugwaj, Paragwaj, Boliwię, Peru, Ekwador i przeprawieniu się wraz z pojazdem z Cartageny do Colon w Panamie, przemierzyliśmy Amerykę Środkową, czyli po kolei; Kostarykę, Nikaraguę, Honduras, Salwador, Gwatemalę, Belize, i dotarliśmy poprzez Meksyk do San Antonio w Teksasie (USA).
Tam też, u naszych przyjaciół pozostawiliśmy nasz pojazd na kolejną przerwę w podróży, która potrwa do końca czerwca 2012r, po czym ruszamy na trasę po zachodniej części USA i dalej przemieszczać będziemy się przez zachodnią Kanadę na Alaską
Uzupełniliśmy również nasze przekazy o zaległy reportaż z objazdu Kuby:
Podróżniczy rok 2011 już za nami:
Stary Rok powiedział mi…
że już dosyć…że już wstyd…
tak się wszystko postarzało…
i w pamięci poplątało…
wymieszały się zdarzenia…
całość nie do odtworzenia…
ten dzień dobry jest by odejść…
by coś nadejść mogło nowe…
więc zabiera z sobą chwile…
bo zużyły się na tyle…
by ten Nowy co nadchodzi…
zabrał nas do wielkiej łodzi…
wrzucił w morze nowych zdarzeń…
nowych wyzwań…nowych marzeń…
Wojtek i Wiola
Chcieliśmy również poinformować że doszła do finalizacji nasza praca nad pierwszą książką z serii przewodników po kontynentach znajdujących się na trasie naszej podróży wokół naszego globu, w postaci wydania pozycji pt. „Drogami i Bezdrożami Ameryki Południowej – Dziennik Podróży” (twarda oprawa, 362 str, 600zdjęć, kredowy papier, format 22cm x 16cm)
Zamówienia prosimy składać e-mailowo na adres: irex-sc@oem.pl do pani Eweliny Muzyka, podając dokładny adres z kodem pocztowym i nr tel. kontaktowego dla ewentualnego ustalenia szczegółów dostawy.
-
wpłata na konto firmy IREX Sp.J. nr 74 1030 1087 0000 0000 5034 3201 i wysyłka firmą kurierską; łączna cena z dostawą na wskazany adres 50zł
-
wysyłka pocztą kurierską za pobraniem przy odbiorze 55zł – jeśli ktoś wybierze tę opcję zamówienia można składać również na masz adres e-mailowy wojtekbmw@op.pl
-
Zawsze można ją również nabyć w siedzibie firmy IREX pod adresem; 43-300 Bielsko Biała, ul.Konwaliowa 21
Powiadamiamy również że 1 listopada powróciliśmy na trasę podróży wokół świata naszą Toyotą Hilux 4×4, kontynuując jazdę przez obie Ameryki. Rozpoczęliśmy ją w Buenos Aires spotkaniem z naszymi rodakami na pokazie i prezentacji książki w Domu Polskim, a następnie ruszyliśmy w szybkim tempie do granicy z Paragwajem, gdyż do 5 listopada nasz pojazd musiał opuścić Argentynę – kończy się jego ośmiomiesięczne zezwolenie celne na wjazd do tego kraju. Ponownie na wysokości Salty wjechaliśmy do Argentyny, a na drodze „Ruta 40” przekroczyliśmy granicę z Boliwią i przez Uyuni, La Paz dotarliśmy ponownie nad jezioro Titicaca, gdzie jadąc wzdłuż jego brzegów przekroczyliśmy granicę z Peru. Dalej nasza trasa prowadziła przez Cusco i peruwiańską Amazonię do Ekwadoru, następnie Kolumbia aż do Cartageny, skąd przeprawiliśmy nasz pojazd drogą morską do Panamy.
Kolejną częścią tego etapu było pokonanie całej Ameryki Środkowej, czyli po kolei; Kostaryki, Nikaragui, Hondurasu, Salwadoru, Gwatemali, Belize. Przekroczyliśmy granicę z Meksykiem i przez dwa tygodnie przemierzaliśmy ten piękny i wspaniały kraj. 12 stycznia przekroczyliśmy granicę z USA. Dotarliśmy do San Antoio w Teksasie w progi gościnnego domu Iwonki i Andrzeja , gdzie pozostawimy naszą Toyotę na kolejną przerwę w podróży.
Jak zwykle szczegóły wyprawy dopisuje życie, a wiadomości z trasy przekazujemy podobnie jak w poprzednich etapach, na naszej stronie internetowej pod zakładką (Ameryka Łacińska etap IV) , opisanych również do zakończenia III etapu, w naszej książce, wydanej po spenetrowaniu tej części świata. Następną pozycję, tworzącą serię, planujemy wydać w przyszłości, tak aby objęła wszystkie kontynenty naszego globu.
Naszą aktualną pozycję można obserwować w systemie SPOT:
TU JESTEŚMY! – aktywnym w trakcie wyprawy
Aktualizacja dokonana 14 października 2011r, dotyczy Zakończenia Sezonu Podróżników Motocyklowych „Susiec 2011”, które odbyło się w dniach 7 ÷ 9. 10. 2011r. (KLIKNIJ TUTAJ)
Wyprawa motocyklowa na BMW R1200GS Adventure przez Azję Centralną nad Bajkał zakończyła się końcem sierpnia – zapraszamy do przeglądnięcia relacji.
Uporawszy się z wszystkimi wielkimi!!! problemami wizowymi dotyczącymi naszej planowanej wyprawy przez Azję Centralną, Syberię i Bajkał ruszyliśmy z tygodniowym opóźnieniem w niedzielę, 3 lipca na trasę (siedem wiz: Azerbejdżan, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan, Rosja). 6 lipca ładowaliśmy się w Ilichevsku koło Odessy wraz z naszym BMW na prom płynący przez Morze Czarne do Batumi w Gruzji. Dalej Azerbejdżan i przez Morze Kaspijskie z Baku do Aktau w Kazachstanie, następnie Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan, ponownie Kazachstan i Rosja. Powrót koleją Transsyberyjską do Moskwy i na kółkach do Polski. 29 sierpnia o 18.00 po 58 dniach, po pokonaniu łącznie 22.450km przebytej trasy – (15.850km na motocyklu, 1.600km promami przez Morze Czarne i Kaspijskie, 5.150km Koleją Transsyberyjską), dotarliśmy w domu. Cali i zdrowi powróciliśmy do miejsca z którego wyjechaliśmy w tą wielką podróż, lekko okaleczone nasze BMW, bezpiecznie przewiozło nas przez azjatyckie szlaki – średni przejazd dzienny to ok. 370km.
Była to jedna z najtrudniejszych wypraw jakie odbyłem w swoim życiu, podróż dała nam nieco w kość i nauczyła pokory wobec sytuacji które mogą przytrafiać się na trasie, tak jak również i w życiu codziennym! Pokora ta jest kolejnym podróżniczym doświadczeniem, które można ująć w ramy następującym stwierdzeniem: tej wiedzy nie da się kupić, to trzeba samemu przeżyć, zapełniając własne życiowe „memory”!
Relacja: (KLIKNIJ TUTAJ)
Poniżej stan i historia obecnie trwającej podróży wokół świata Toyotą Hilux, kiedy to już 30 października 2011 wracamy na trasę, kierując się do Ameryki Północnej:
Przypominam ponadto że to już trzecia, choć tym razem nie w pełni motocyklowa, Wyprawa Wokół Świata. Jest ona ukoronowaniem wielu miesięcy przygotowań, oraz wykorzystaniem nabytego doświadczenia z poprzednich podróży. Wyjazd ten jest efektem załatwiania wielu pozwoleń, wiz, wykonania szczepień, opracowania trasy, logistyki i wielu przeróbek i udoskonaleń naszego pojazdu który wysłaliśmy z Polski. Jest to Toyota Hilux mocno tuningowana i dostosowana do pokonywania długodystansowych tras w trudnym, surowym terenie. Odpowiednio wzmocnione zawieszania australijskiej firmy ARB, dodatkowe 150 l paliwa, 80 l wody, specjalna zabudowa i rozkładany namiot na dachu auta, plus wiele dodatkowych usprawnień i przeróbek to pokrótce obraz sprzętu którym się przemieszczamy. Ponieważ większość poprzednich wypraw była dokonywana na motocyklu i tym razem myślimy że gdzieś na trasie będzie okazja do wypożyczenia motocykla i będziemy pewne obszary penetrować właśnie na takim sprzęcie, może gdzieś kupimy jakieś „moto”? Wszystko przed nami! O tym właśnie tutaj możecie i będziecie mogli przeczytać, oraz prześledzić galerie zdjęciowe z pokonywanych etapów podróży. Wyprawa ta, będzie w etapach przestrzenno czasowych trwała parę lat. Przebieg trasy, oraz scenariusz wydarzeń nie planujemy nazbyt precyzyjnie, bo jak zwykle samo życie dopisze te treści!
Pierwszy etap dobiegł końca wiosną 2010r w Ekwadorze
Drugi etap zakończył się w Gujanie Francuskiej końcem września 2010r
15 marca 2011r opuściliśmy Argentynę i lotem z Buenos Aires przez Paryż do Warszawy zakończyliśmy trzeci etap wyprawy po Ameryce Południowej, obejmujący tym razem Brazylię, Paragwaj, Urugwaj i Argentynę – 15.500km na kołach, oraz 600km wraz z naszą Toyotą, barką przemierzając rozległą deltę Amazonki z Macapa do Belhem. Zamknęliśmy również krąg wokół kontynentu południowoamerykańskiego, dotarliśmy ponownie do miejsca z którego wyruszyliśmy w tą długą, trzy etapową podróż, ponad rok i dwa miesiące temu. Przemierzyliśmy podczas tych trzech etapów 47 tysięcy km, przejeżdżając przez wszystkie państwa kontynentu Ameryki Południowej , wraz z ich stolicami. W dzielnicy Buenos Aires, Maciaszkowie, korzystając z gościnności ojców franciszkanów pozostawiliśmy tymczasowo nasz jeżdżący domek na kółkach, na okres przerwy, która potrwa do listopada – na tyle bowiem dano nam możność pozostawienia naszego pojazdu w Argentynie przez tutejszy Urząd Celny.
Podsumowanie
Dało to również obraz tego kontynentu widziany na przestrzeni ponad 85 tyś km. Pokochałem ten kontynent i stąd taki sentyment, aby tam kolejny raz, po jakimś czasie powracać. Każdy pobyt na tym kontynencie dostarcza nowych i to wspaniałych doznań, pogłębiając wiedzę na temat wszystkiego co jest związane z tak różnorodnym życiem jego mieszkańców, z ich historią, oraz z pięknymi i niepowtarzalnymi, nigdzie indziej na świecie nie występującymi widokami i krajobrazami. Takie zróżnicowania tworzy tu również klimat i położenie geograficzne, od arktycznych terenów poprzez pustynie, po wielkie i wysokie góry do dżungli i tropików, a wszystko to czasem łącznie w zakresie niespełna paruset kilometrów. Mój pierwszy motocyklowy przejazd jedynie wyzwolił niedosyt tych sytuacji, że będąc w jakiś sposób uzależniony od czasu i pojazdu nie odwiedziłem wielu miejsc o których wiedziałem, lub też dowiedziałem się już po niewczasie, natomiast te następne dwa przejazdy to już drobiazgowe rozwijanie, uzupełnianie i pogłębianie wiedzy na temat wszystkiego, co może i mogło być na trasie naszego przejazdu. To co zobaczyłem i przeżyłem przerosło wszelkie moje oczekiwania i nadal, choć trudno to objąć jedną myślą mam przed oczami wszystkie te niezwykłe miejsca i zdarzenia które podczas tych podróży zaistniały. Tylu wspaniałych i uczynnych ludzi było mi dane poznać na swej południowoamerykańskiej drodze, to niezapomniane wrażenia i nie raz z powodu tych zdarzeń, zakręciła mi się łza szczęścia w oczach i przeszedł dreszcz emocji. O trudnych chwilach i niedogodnościach już zapomnieliśmy.
A co do samej podróży, to przychylam się na podstawie moich osobistych odczuć ponownie do słów Johana Wolfganga von Goethego
„ podróżuje się nie po to, aby dotrzeć do celu, ale po to, żeby być w podróży”
I tak właśnie skwitował bym moje przejazdy po terytorium Ameryki Południowej!
…Wojtek…
…słowo pisane może być pośrednim i niekoniecznie pełnym odzwierciedleniem emocji autora , więc postaram się przekazać w formie wiersza, oblicze świata który ujrzałam pierwszy raz i zapadł w mojej duszy na zawsze, gdyż jest w nim wiele czarów i magii, prostoty i bylejakości, bogactwa, dziwów i nierealnych historii, miejscem gdzie wiara tłumi lęk, a święte słowa budzą strach, tak więc jeśli rasa ludzka łączy w sobie miłość, nienawiść, ból, tragedię, wiarę, czary i wszelkie objawy człowieczeństwa i jeśli w jednym miejscu i jednym czasie można tych wszystkich ludzi spotkać, to tylko w Ameryce Łacińskiej…tygiel który wypełnia serca miast i wsi, zakamarki ludzkich pragnień i słabości, namiętności i pruderia przyprawiona pikantnym sosem i świadomość, że to wszystko co nam się przytrafiło, to dopiero prolog do hipotetycznej odysei, gdzie za odwagę trzeba płacić, bo strach jest za darmo…
…tam doliny są bezdenne, tam urwiska są kamienne, tam są głazy fantastyczne, letargiczne, magnetyczne i otchłanie i pieczary i olbrzymich lądów jary, niepojętych kształtów mary, wiekuistych mgieł opary, niebotyczne dzikie góry i bezbrzeżnych mórz lazury i jeziora nieskończone i salary zasolone, zaczajone błędne twarze, gdy wędrowiec się ukaże, nagle jawią się jak cienie, dreszcz w nich budzą i westchnienie, ląd ten jest jak El Dorado, bo wędrowiec co tu zboczy, przez zamknięte widzi oczy, świat ten wielką tajemnicą co przeraża i zachwyca…
…Wiola…
…i nadszedł ten czas, kiedy coś się kończy, by mogło nadejść nowe, tak więc aby oddać to w formie ody, posłużę się jednym z ulubionych moich poetów E.A.Poe i jego wierszem „El Dorado”.
„El Dorado” (didascalia w nawiasach)
…Rycerz na schwał…(to Wojtek…ja pełnię funkcję jego wiernego giermka)
…na koniu w cwał…(swoim autkiem…bez wahania…zawsze do przodu)
…w dzień jasny i noc bladą…(bez ograniczeń czasowych)
…śpiewając rad…(to raczej ja próbuję nieudolnie naśladować swoich ulubionych artystów)
…wędrował w świat…(nieustannie goniąc horyzont)
…i szukał El Dorado…(niewymiernych korzyści z całej palety zmysłowych doznań)
…przeminął wiek…(no…może dopiero połowa…Allan przegiął)
…osiwiał człek…(eh…te kilka siwych włosów…to nic takiego)
…duch troską drżał mu bladą…(tylko kiedy w Brazylii złodzieje ukradli mu aparat fotograficzny)
…bo nigdzie mu…(nie tak do końca)
…nie błysł kraj snu…(jeżeli gdzieś skończy się Ziemia…zawsze istnieje możliwość lotów w kosmos)
…rojone El Dorado…(chwila zadumy…bo przecież dla każdego jest ono zupełnie czymś innym)
…a gdy już był bez sił…bez żył…(czasem zdarzają się chwile słabości)
…napotkał marę bladą…(czyli mnie…na czczo…tak chwilę po przebudzeniu)
…o cieniu mów…(moje neurony śpią dłużej ode mnie…więc nie mówię nic)
…gdzie kraj mych snów…(sama nie umiem sprecyzować)
…mów…gdzie jest El Dorado?…(myślę…że wszędzie tam…gdzie istnieje pewność bez powodu)
…za szczyty gór…(a będzie ich jeszcze wiele)
…za kresy chmur…(w zależności od wyboru linii lotniczych)
…w dolinę cieniów bladą…(należy ustalić pożądany kierunek)
…śpiesz noc i dzień…(w zależności od wytrzymałości organizmu)
…odrzecze cień…(to mówię ja)
…tam znajdziesz El Dorado!…(nie daję żadnych gwarancji…ale próbować trzeba…ten kto próbuje…może przegrać…ale ten kto nie próbuje…już przegrał…taka gra…życie rozdaje karty…my tylko gramy…).
…Wiola…
Ostatnia aktualizacja dokonana 14maja 2012r (KLIKNIJ TUTAJ)
Naszą pozycję można obserwować w systemie SPOT: TU JESTEŚMY! – aktywnym w trakcie wyprawy