… galopujemy do i od granic pewnych stanów… by znaleźć miejsca trwające inaczej… śledzić codzienne powikłanie rzeczy… skoczyć poza horyzont poprzez przełęcz i zerwany most… wytęczować kolekcję tatuaży w głowie… prowadząc handel wymienny ze światem… zwyczajnie zlecać się w transakcjach… doklejając do pamięci… skomasowany atak zjawisk z pierwszego tłoczenia… czy lubimy ten pisk opon mózgowych?… hm… życie jest zbyt krótkie, by błądzić między mirażami… a każda chwila nazbyt droga… nasze życie barw milionem malowane… a przechodząc nad sobą do początku dziennego… jak zmysłom czujność odebrać… by do kolejnej podróży przetrwać…

wojtektravel

Tak więc naszym celem nie jest ekstremalne szaleństwo, unikalne ekspedycje czy adrenalinowe wstrząsy, lecz podróże poznawcze, by dotknąć świata którego nie znamy i często nie rozumiemy. Kierujemy się głównie żądzą uchwycenia w czasie danego zakątka naszego globu, poznania go, lub przynajmniej dokonania takiej próby.

„ podróżuje się nie po to, aby dotrzeć do celu, ale po to, żeby być w podróży”

Johann Wolfgang von Goethe

Kierując się powyższym, naszym prywatnym mottem podróżniczym jest również hasło:

„Dla nas… nuda… jest zbyt nudna… aby się nudzić…”

Aktualności: Wyprawa w poprzek Afryki – start 26.12.2021r.:

Naszą pozycję na trasie będzie można śledzić w systemie satelitarnym – Satellite Personal Tracker „SPOT”, pod linkiem:

(KLIKNIJ TUTAJ)

Plan tej wyprawy mieliśmy w głowach już od dawna, a pomysł trasy był wspólny z Adamem i Beatą, z którymi to wspólnie podróżowaliśmy naszymi wyprawowymi Toyotami Hilux 4×4 przez Azję Centralną do Magadanu i na Kamczatkę, latem 2019 roku. Zaplanowaliśmy tę podróż na przełom 2020/2021roku, ponieważ Adam przymierzał się do zmiany auta na nowego, wyprawowego Hiluxa, a my mieliśmy jeszcze w planie wyprawę na antypody, do Australii i Nowej Zelandii oraz na Bliski i Daleki Wschód, które z pomyślnością przeprowadziliśmy.

Nasze plany wspólnej wyprawy, w zeszłym roku niestety z powodu pandemii coronavirusa musieliśmy odłożyć i dopiero teraz próbujemy ten projekt zrealizować. Start zaplanowaliśmy na drugi dzień Świąt Bożenarodzeniowych. Na dzień dzisiejszy jesteśmy na etapie trudnej i mozolnej logistyki, załatwiania wiz, karnetu CPD, zaproszeń, zezwoleń itp.

Jedziemy dwiema Toyotami Hilux 4×4, my naszą starą, która dzielnie przewiozła nas przez Afrykę i Azję na dystansie 190tys.km, Adam z Beatą nowym Hiluxem, którego przygotowali do wyprawy w tym roku.

A oto planowana trasa:

Polska > EU > Turcja > Irak > Kuwejt > Arabia Saudyjska > Bahrain > Katar> Arabia Saudyjska > Przeprawa promem przez Morze Czerwone do Sudanu (Port Sudan) – cztery razy w tygodniu płynie prom z Mekki (Dżerba) do Port Sudan) > Sudan > Erytrea > Djibouti > Etiopia > Somaliland > Etiopia > Sudan Pd > Sudan > Czad > Niger > Burkina Faso > WKS > Liberia > Sierra Leone > Gwinea > Gwinea Bissau > Senegal Gambia > Senegal > Mauretania > Maroko > Europa > Polska – 33tys.km

afryka2022-trasa-plan

Naszą pozycję na trasie podróży można śledzić za pomocą systemu “SPOT” (KLIKNIJ TUTAJ)

zycie-jest-podroza

Dwanaście lat, z czego większość w podróży po całym świecie. 160 krajów na pięciu kontynentach, które postarali się jak najlepiej poznać. Pół miliona przejechanych kilometrów wyprawowymi toyotami hilux i motocyklami bmw. Niezliczona ilość przygód i wrażeń – zarówno tych najpiękniejszych, jak i mrożących krew w żyłach. Pięć wydanych książek podróżniczych i tysiące pamiątek z niemal każdego zakątku globu. To spuścizna wojaży Wioletty i Wojciecha Ilkiewicz z Międzyrzecza Górnego, dla których domem jest cała Ziemia.

Boskie Buenos

W 2009 roku para podróżników rozpoczęła trwającą dwanaście lat serię wypraw po całym świecie. – Inspiracją do tego, by własnym środkiem lokomocji zwiedzić jak najwięcej krajów, była moja podróż motocyklem dookoła świata, którą odbyłem w latach 2005-2006

- mówi Wojciech Ilkiewicz. Wieloletnia wyprawa pary dookoła świata rozpoczęła się od objechania całej Ameryki Południowej w latach 2009-2011. Rozpoczęła się i zakończyła w Buenos Aires. – Podróż po tym kontynencie zapewniła nam mnóstwo pozytywnych doznań i zyskaliśmy wielu nowych przyjaciół. I nie potwierdził się mit o tym, jaki ten kontynent jest niebezpieczny. Na ogół jest bardzo gościnny – wskazuje para obieżyświatów. Dziewięć lat temu o tym pierwszym etapie i dalszych ambitnych planach para opowiedziała czytelnikom „Kroniki Beskidzkiej”. Już wtedy podróżnicze osiągnięcia mieszkańców Międzyrzecza Górnego robiły ogromne wrażenie. Co więc powiedzieć o tym, czego dokonali w kolejnych latach? Pod koniec 2011 roku rozpoczęli eksplorację Ameryki Północnej i Środkowej. Przemierzyli kontynent od Panamy, przez Meksyk, wschodnie i zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, wzdłuż granicy z Kanadą aż po Alaskę. W kolejnych latach przyszedł czas na Afrykę, choć z powodu epidemii Eboli przemierzyli głównie wschodnią część kontynentu. Podróż rozpoczęli w Kapsztadzie, a zakończyli w Izraelu. Pozostałe kraje Czarnego Lądu odwiedzili w latach 2015-2016. Zwieńczeniem ich wyprawy była podróż po Azji oraz Australii i Oceanii.

003

Dziennik podróży

- Koncepcja była taka, żeby na podróż po jednym kontynencie poświęcić około dwa lata. To nie miał być po prostu przejazd przez kolejne kraje, bo nie znieślibyśmy uczucia niedosytu. Chcieliśmy dotrzeć do jak największej ilości ciekawych miejsc – i tych znanych, i tych zupełnie nieznanych, odludnych, o których dowiadywaliśmy się dopiero w trakcie podróży. To, co pokazują przewodniki, to tylko wierzchołek góry lodowej. Najlepiej pytać ludzi, którzy żyją w danym miejscu o to, co warto dotknąć, zobaczyć, poznać, przeżyć – opowiada Wojciech Ilkiewicz. – Nie jechaliśmy się opalać, tylko poznać nowe kraje i ich mieszkańców. Interesowaliśmy się ich kulturą, religią, sytuacją gospodarczą, polityczną i historią. Chcieliśmy wiedzieć, z czego żyją i czym żyją. Poznać punkt widzenia ludzi z każdego zakątka świata – dodaje Wioletta Hutnik.

004

Każdy z etapów podróży po świecie para wieńczyła książkami, które są zarazem dziennikami podróży, jak i przewodnikami. Powstało pięć wyjątkowych, barwnych i wypełnionych setkami fotografii publikacji: „Drogami i bezdrożami Ameryki Południowej”, „Kurs… Ameryka Północna”, „Afryka – przez Afrykę i Azję… nad Bajkał”, „Azja i Afryka – na dwa krańce świata” oraz – ostatnia – „Azja i Australia – z Polski na antypody”. – Książki wydaliśmy własnym kosztem, a opisane trasy i przygody mają być podróżniczą inspiracją do poznawania świata. W Bielsku-Białej można je nabyć w Sklepie Podróżnika przy ulicy Wzgórze 9, a także w całej sieci tych sklepów oraz na naszej stronie internetowej. O naszych podróżach przez lata opowiadaliśmy podczas spotkań w lokalnych placówkach kulturalnych, na przykład w bielskiej Grawitacji. Wrócimy do tej formy spotkań z miłośnikami podróży, gdy tylko pandemia ustąpi i będzie to możliwe – zapewniają.

007

Motocyklem i terenówką, który środek lokomocji jest waszym ulubionym.

Międzyrzeczanie przebyli około 280 tysięcy kilometrów samochodem i około 220 tys. km motocyklem. W sumie korzystali aż z trzech jednośladów – wszystkie to BMW R1200GS w wersji „Adventure”. Motocykl uważamy jako wspaniałe narzędzie do podróżowania. Przemieszczanie się tym środkiem transportu daje maksimum satysfakcji oraz odbieranie bodźców, których nie da się odczuć jadąc innymi środkami lokomocji. Mamy tu na myśli zapachy, temperaturę, wiatr i nawet takie czynniki jak wilgotność powietrza. To bezpośredni kontakt z naurą, a doznania odbieramy wszystkimi zmysłami, które posiada człowiek, również poprzez skórę – mówi Wojciech Ilkiewicz!

011

Innych form przemierzania świata nie odrzucamy, więc następne wielkie wyprawy były dokonywane również autem terenowym. Daje ono więcej swobody w poruszaniu się po bezdrożach i terenach trudno dostępnych, a w szczególności, gdy przez wiele dni nie mamy kontaktu z cywilizacją i możliwością uzupełnienia zapasów, wody i paliwa. Podróżując samochodem postawili dwukrotnie na sprawdzoną terenową Toyotę Hilux. – Specjalnie tuningowana i dostosowana do pokonywania długodystansowych tras w trudnym, surowym terenie. Odpowiednio wzmocnione zawieszania, dodatkowe 150 litrów paliwa, 80 litrów wody, specjalna zabudowa i rozkładany namiot na dachu auta plus wiele dodatkowego wyposażenia, usprawnień i przeróbek…

014

Na wyjazd do Afryki przygotowaliśmy następną toyotę, przebudowaną tak, że można było spać i wypoczywać wewnątrz skromnej przestrzeni mieszkalnej. Ta ostatnia została przygotowana niemal od nowa przez bielską firmę Team Concept. Dlaczego hilux? To najbardziej popularny na świecie model Toyoty, który można zobaczyć na każdej drodze obu Ameryk, Azji, Afryki, Australii i Europy, wytwarzany w Argentynie, Południowej Afryce, Tajlandii i Japonii, co daje łatwość obsługi, ewentualnych napraw i dostępności części. Mieliśmy tego najlepszy przykład w Argentynie, gdzie po zatarciu się krzyżaka na wale napędowym w pierwszym napotkanym przydrożnym warsztacie wymieniono nam go w ciągu jednej godziny! – przybliża Wojciech Ilkiewicz. Jak dodaje, zarówno samochody, jak i motocykle w ciągu tylu lat trudnych wypraw nie miały żadnych innych awarii. Wszystko dlatego, że z reguły w użyciu były fabrycznie nowe modele lub doskonale serwisowane. Pojazdy były transportowane drogą morską głównie do obu Ameryk, jednak większość etapów podróży po globie zaczynała się tuż za bramą ich „Chałupy na Górce” w Międzyrzeczu Górnym. – Już wtedy przestawiamy się na „tryb przygody”.

016

A motocykl, wyprawowa klasyka BMW GS… dlaczego ten model, czy wybralibyście coś innego?

Najlepiej oddam sprawę, jeśli przybliżę opinie na podstawie objazdu wokół świata na takim motocyklu. Po wielu próbach wybrałem motocykl BMW R1150GS, a raczej dwa identyczne motocykle, które brały udział w wyprawie. Jednym pokonałem trasę z Polski przez Ukrainę, Rosję, z jej rozległą i niesamowitą Syberią oraz dokonałem nieudanej próby wjazdu do Chin. Drugi motocykl wysłałem z Polski samolotem do znajomych na Alaskę i kontynuowałem nim dalszą podróż, aż do powrotu do kraju (Alaska, Kanada, USA, Meksyk, Gwatemala, Honduras, Nikaragua, Kostaryka, Panama, Ekwador, Peru, Boliwia, Chile, Argentyna, Urugwaj, Brazylia, Senegal, Mauretania, Maroko, Hiszpania, Portugalia, Francja, Włochy, Austria, Niemcy). Moim pierwszym motocyklem powrócił z Władywostoku do Polski mój kolega wraz z partnerką, którzy przybyli tam koleją transsyberyjską. Osobiście oba motocykle przygotowałem do podroży i wyposażyłem w odpowiedni sprzęt: uchwyty, kufry, sakwy i wszystko to, co będzie potrzebne w tak dalekiej wyprawie. To, co zostało zrobione, to suma doświadczeń z poprzednich wyjazdów.

028

Obecnie zdzieram już trzeci egzemplarz nowej wersji GS-a 1200 Adventure, nadal twierdząc, że jest to najlepszy model którym można realizować długie podróże w dwie osoby. Jestem wierny tej firmie i nadal będę właśnie ten lub poprzedni model R1150GS polecał motocyklowym podróżnikom. Jeśli ktoś zamierza podróżować w pojedynkę to polecam również mniejszy model BMW R800GS – testowałem, bardzo udana wersja zastępująca mój pierwszy model R650GS Dakar którym w 2002r podróżowałem po raz pierwszy przez Syberię nad Bajał. A dla początkujących wersję GS 310, lekki zwrotny, można również pojechać nim na Syberię.

022

Uśmiechy i strzelaniny

Przez dwanaście lat, około połowę czasu para poświęciła na realizację wielkiego projektu objeżdżania świata. W przerwach od głównego projektu, głównie latem udawała się na mniejsze motocyklowe wyprawy po Europie. Samo planowanie trasy w dobie internetu nie nastręcza wielu problemów, jednak prawdziwym wyzwaniem jest wysiłek logistyczny i biurokratyczny. – Na przykład w Afryce musieliśmy przerywać podróż i wracać do kraju, by wyrobić wizy do kolejnych państw. Często załatwialiśmy je też w Berlinie czy Wiedniu. Wiele państw wymaga specjalnych zaproszeń od swoich władz lub własnych biur podróży. Trzeba się też trzymać reżimu czasowego. W wielu krajach swój paszport musiał też mieć… nasz samochód – opowiada para obieżyświatów.

030

Każdy dzień podczas wyprawy to nowa przygoda, nowi ludzie i wspomnienia na całe życie. – To, coś, czego nikt nam nigdy nie odbierze – zaznaczają podróżnicy. Nie zapomną niezmierzonej radości afrykańskich dzieci, które zawsze obdarowują prezentami, piłkami nożnymi oraz zabawkami i przyborami szkolnymi. – Większość prawdziwą piłkę zobaczyło po raz pierwszy. Same grają workami foliowymi owiniętymi sznurkiem. My się po prostu z nimi wymienialiśmy na te improwizowane piłki, w co nie mogły uwierzyć – mówią. Bardzo mnie zachwyciła Birma, gdzie żyją ludzie uznawani za najszczęśliwszych na świecie. Są jakby lekiem na całe zło, jakby plastrem gojącym rany. Tam po prostu człowiek nie ma szansy się na cokolwiek zdenerwować, co w podróży jest wręcz niemożliwe. Wróciłam stamtąd uspokojona i z innym podejściem do życia – zwraca uwagę Wioletta Hutnik. Na przeciwnym biegunie był choćby przejazd przez Nigerię. Wioletta Hutnik, śmiertelnie przerażona, kuliła się na podłodze samochodu. – Trafiliśmy w środek strzelaniny między wojskiem a jakąś grupą przestępczą na motocyklach. Wszędzie wokół świszczały kule. Przeżyłam potworny stres i jak pies leżałam w samochodzie. A Wojtek, po swoich misjach pokojowych jako oenzetowski żołnierz, po prostu starał się kontrolować sytuację. Nie mogliśmy uciekać, jak inni kierowcy, między budynki, bo nie znaliśmy tego terenu. Zaraz po tym zdarzeniu postanowiłam wracać do domu i nie wracać do Afryki. Już po miesiącu zmieniłam zdanie – śmieje się dzisiaj.

034

Podróżowanie w trudnych warunkach przez całą planetę to także narażanie się na choroby i – szczególnie na motocyklu – wypadki. Te najpoważniejsze na szczęście omijają parę wojażerów. Ale choroby – już nie. – To na przykład udary słoneczne i malaria. Wojtek do stał malarii… w Andach, gdzie nikt na nią nie choruje. Prawdopodobnie złapał ją w Afryce i dopiero tam dała o sobie znać. Jeśli ma się dolary, to z reguły wszędzie można liczyć na fachową pomoc. Jeśli się nie ma, to trzeba liczyć na lokalne szpitale, do których czasem lepiej nie trafiać. W Afryce dla wielu osób10 dolarów za środek na malarię to kwota zaporowa, więc – zamiast po lek – udają się do miejscowego szamana – opowiadają.

035

Świat w garści

- Objechanie całego świata sprawia, że on się dla nas zmniejsza. Czujemy, że możemy go myślami „ogarnąć”, że wszędzie jesteśmy u siebie. Pamiętam niektóre dziury w drodze po drugiej stronie globu. Każda długa podróż sprawia, że człowiek się zmienia, że otwiera się na inny światopogląd, inną kulturę, religię, inne pojęcia szczęścia i celów w życiu – stwierdza Wojciech Ilkiewicz. – Poruszaliśmy się w tak wielu kulturach i religiach, że mamy dystans do wielu spraw i nie wpadliśmy w pułapkę uważania się za pępek świata. Jesteśmy otwarci na innych, szczerzy i staramy się dawać, a nie brać, a to zjednuje nam nowo poznanych ludzi – dodaje Wioletta Hutnik. – Starając się dostosować do danej kultury, by nie urazić mieszkańców i nie robić sobie problemów, czasem trzeba też przełknąć gorzką pigułkę. W Iranie czy Afganistanie nie byłam osobą, człowiekiem. Oficjalnie był tam „Wojciech plus jeden”. Bo są miejsca, gdzie kobieta znaczy mniej niż koza, gdzie muszę być raczej w cieniu Wojtka i całkowicie okutana. Niejeden turysta, który złamał zasady, na całe życie zapamiętał strach, więzienie i czterdzieści batów. W Afganistanie na przykład podpisaliśmy dokument, że jeśli nawet coś nam się stanie, to nie będziemy występować z jakimikolwiek roszczeniami – przybliża. Jak mówi jej partner w podróżach, trzeba szanować ludzi i ich zwyczaje.

044

Niektórzy podróżnicy, także polscy, przypłacili życiem to, że wtargnęli tam, gdzie dawano im do zrozumienia, by tego nie robili. Trzeba pytać miejscowych, na co można sobie pozwolić, starać się z nimi zaprzyjaźnić, dać im coś od siebie. My zabieramy ze sobą masę rzeczy do obdarowywania, czy też kupujemy podstawowe artykuły spożywcze, które w wielu częściach świata są o wiele lepiej widziane niż pieniądze. Bo do sklepu nie można tak po prostu pójść. Często to długa wyprawa. Staramy się też zatrudniać miejscowych przewodników. Wszystko to sprawia, że w większości miejsc jesteśmy mile widziani i często zapraszani do wspólnego stołu. Przykładowo, w Pakistanie, jeśli otrzymaliśmy zaproszenie na herbatę, to wiedzieliśmy, że mieszkańcy na ten czas otaczają nas ochroną. A jeśli nie, to wiedzieliśmy, że trzeba szybko się ewakuować. Bywały miejsca tak niebezpieczne, że nocowaliśmy i zostawialiśmy nasz pojazd pod posterunkiem policji. Odkryciem było to, że jednym z najbezpieczniejszych miejsc na pozostawienie pojazdu i nocleg były… domy uciech. Prowadzący je nie mogli się nadziwić, że bierzemy pokój nie na godzinę czy dwie, ale na całą noc – śmieją się podróżnicy.

038

Z wojaży przywieźli tysiące rozmaitych pamiątek, które – wraz z licznymi fotografiami – dziś zdobią dosłownie każdy zakątek ich azylu w Międzyrzeczu Górnym. To rozmaite rękodzieła, nakrycia głowy, figurki i drobiazgi. Czasem wręcz stawali na głowach, by dowieść upatrzony przedmiot. Udało im się sprowadzić na przykład pokaźnych rozmiarów lampę. Rozłożyli ją na dwie części i przewieźli mocując do obu kufrów motocykla. – Gdy jesteśmy w naszym domu, wszystkie te pamiątki przenoszą nas w te wszystkie niezwykłe miejsca, które odwiedziliśmy – mówią.

042

Pandemia przerwała plany podróżników. Liczą, że gdy będzie to możliwe, ponownie ruszą w trasę. – Pandemia zastała nas w Bahrajnie i musieliśmy wracać inną drogą niż wcześniej przygotowana. Byliśmy w około 150 krajach, więc mamy jeszcze kilkadziesiąt do odwiedzenia. Wiele z nich to nowe państwa, często na wyspach, więc nie zawsze będziemy mogli korzystać z własnego transportu. W planach, przerwanych przez epidemię, mieliśmy republiki Kaukazu, Madagaskar i część Afryki. Myślimy też o Polinezji i Antarktydzie – zdradza Wojciech Ilkiewicz. – Mnie marzy się Korea Północna i Japonia. Liczę, że szybko to nadrobimy – dodaje Wioletta.

046

Jak rodziła się pasja?

Skąd u międzyrzeczan taka pasja i upór w zaglądaniu w każdy zakamarek naszej planety?

- Moje wyprawowe poczynania rozpoczęły się już w latach młodzieńczych, gdy najpierw dosiadałem rowerowego siodełka, a później motoroweru „komar”. Jako nastolatek przejechałem i zwiedziłem prawie pół Polski – opowiada Wojciech Ilkiewicz. Wspomina też wyjazdy z ojcem starym wartburgiem, nawet na południe Europy. W 2005 roku motocyklem okrążył świat, co zajęło mu dokładnie 325 dni. Później już nie było drogi odwrotu. Podróżowanie jest jak narkotyk, ale bez przykrych efektów ubocznych – żartuje. – Stało się to nierozłącznym elementem mego życia. Na początku realizowałem niewyobrażalne dla nastolatka żyjącego w czasach PRL-u marzenia i chciałem sprawdzić, czy aby ta nasza Ziemia naprawdę jest okrągła. A za każdym następnym razem pojawiała się chęć powrotu do miejsc, doznań oraz świadomość niespełnienia tego, czego nie udało się zobaczyć i odwiedzić w tych poprzednich wyprawach. Nadal, choć trudno to objąć myślami, mam przed oczami wszystkie te niezwykłe miejsca i zdarzenia, które podczas tych podróży zaistniały, tych wielu wspaniałych i uczynnych ludzi, których było mi i nam dane poznać na swej drodze. Uśmiech, radość i szczęście były nierozłączną atmosferą tych spotkań, a smutek i łzy były jedynie obecne przy rozstaniach – tłumaczy.

048

Kiedy poznałam Wojtka, nie sądziłam, że tak łatwo zrezygnuję z fanatycznej jazdy rowerem na korzyść motocykla lub auta terenowego. Po wielu wyprawach, które odbyliśmy razem, pewnikiem jest, że podróże poprzez wrażenia rozwijają świadomość, rozbudowują emocje, jak również pozwalają zobaczyć i poznać inność tego świata. Z każdej podróży powracam z poważnym bagażem zdobytej wiedzy i doświadczeń, których nie można kupić ani pożyczyć. Podczas wypraw dominuje jedna wielka zaleta – żaden dzień się nie powtarza. Czasem brakuje na to czasu, który prozaicznie reglamentuje się i na nic nie zezwala, ale czasem potrzeba takiego kogoś jak Wojtek, by zasiał entuzjazm i wiarę, że da się, że warto, że trzeba podróżować, by dostrzec piękno, ale i brzydotę tego świata, by zarejestrować w pamięci mozaikę obcych wrażeń, ale i zdarzeń, by w gąszczu zbieraniny losów poznać swoje miejsce na Ziemi – przekonuje Wioletta Hutnik. – Gdy pod niebem wiatr pogania los, a świat nie czeka, pakuję się na kolejną wyprawę, by powrócić znów taką samą, a jednak… inną – poetycko puentuje podróżniczka.

052

Ile kosztowała podróż dookoła świata?

Wojtek – Bardzo dobre pytanie. Wydawałoby się, że wystarczy podać kwotę i odpowiedz gotowa. To nie takie proste… Podróż, wielka podróż to suma trzech składników: chęci realizacji tkwiących od dawna marzeń i pragnień, kwoty przeznaczonej na podróż i czasu, który możemy jej poświęcić. Wielu ma chęci i pieniądze, ale w obecnym, skomercjalizowanym świecie nie znajdują czasu aby doszło do jej realizacji. Podobnie i w moim przypadku, kiedy po rozpadzie komuny realizowałem trudną i mozolną drogę prowadzenia i rozwijania własnego biznesu. Z pewnością wielu czytelników zna firmę IREX, importera zabawek, która od 30lat działa na terenie Bielska- Białej, a której jestem współwłaścicielem. Dopiero po kilkunastu latach działalności nastał czas aby przygotować się do wielkiej wyprawy motocyklowej, bo wypracowałem w firmie na tyle komfortowy układ, że mogłem wygospodarować przestrzeń jednego roku czasu, aby mogło dojść do realizacji podróżniczych planów. I tak od 2005r., zaczynając od pierwszego objazdu świata na motocyklu realizujemy je po dziś dzień. No cóż co do kwoty, to nigdy nie liczyliśmy precyzyjnie kosztów, ale przebyte podczas ostatnich 15lat ponad 700tys. km. będących suma naszych przejazdów na motocyklu BMW R1200GS i wyprawowymi terenówkami Toyota Hilux 4×4, zakładając że każdego roku ponad połowę czasu spędzaliśmy w podróży, to z pewnością uzbierała się spora suma…

050

Uprzedziliśmy tym wywodem kolejne pytanie o sponsorów…? Nie mamy ich, sami finansują swoje wyprawy. Po kilkunastu latach trudów prowadzenia firmy, mogłem sobie na to pozwolić i cieszyć się, że przedsiębiorstwo podczas mojej nieobecności wspaniale nadzoruje mój wspólnik – zdradza Wojciech Ilkiewicz. Daje nam to komfort niezależności, a wszystko to co opisujemy na naszej str. internet www.wojtektravel.pl i w naszych pięciu książkach będących zarówno przewodnikami, jak i dziennikami odbytych podróży jest światem widzianym naszymi oczami i przekazywanym z naszej perspektywy.

047_0

Ostatnia aktualizacja dokonana 27listopada 2021r.

Nasze książki:

1. (2012r.) – Drogami i bezdrożami Ameryki Południowej – Dziennik Podroży – Przewodnik

Nasza pierwsza edycja książkowa obejmuje okres dwuletniego przejazdu wokół kontynentu południowoamerykańskiego od 2009 do 2011r (nakład wyczerpał się).

okladka_wojtektravel

2. (2013r.) – Kurs… Ameryka Północna – Dziennik Podroży – Przewodnik

Obejmuje zakres wyprawy od Buenos Aires, aż po Cartagenę, która to była alternatywnym wariantem do Panamericany i poprzedniego przejazdu, pokonania terytorium Ameryki Południowej oraz nasze przemieszczanie się poprzez Amerykę Środkową, Karaiby i całą Amerykę Północną (nakład wyczerpał się).

okladka-kurs-ampn-in

3. (2015r.) – Afryka i Azja – Poprzez Afrykę i Azję… nad Bajkał – Dziennik Podroży – Przewodnik

Edycja ta, jest ciut inna, gdyż obejmuje trasę przebytą naszą wyprawową Toyotą Hilux 4×4 (Afryka), jak i motocyklem R 1200GS Adventure (Azja Centralna, aż po Bajkał), co z pewnością zainteresuje wielu motocyklistów wybierających się w stronę Syberii. Jest to już druga edycja po „Dziennikach Motocyklowych – czyli Przewodnik Podroży Dookoła Świata”, wydana w 2006r. (nakład się wyczerpał), którą dedykuję dla tego środowiska (nakład wyczerpał się).

afryka-azja-okladka

afryka-azja

4. (2017r.) – Azja i Afryka „Na dwa krańce świata” – Dziennik Podróży – Przewodnik

Edycja ta opisuje przejazd przez Azję do Władywostoku oraz przez Afrykę, zachodnią stroną kontynentu do Cape Town.

Azja …co świat ma z dwojga ludzi, którzy wciąż zdradzają jego tajemnice?… nieustannie przepychają korowody widziadeł, przez coraz bardziej pazerne oczu okiennice… co tym razem opowiedzą oszołomione papierzane stronice?… fotografie narysują świeżo znalezione obietnice?… gubiąc własny cień, wplatamy się w szlaki wielobarwnych gobelinów, co rusz ukradkiem łypiąc przez szklane oko proroka, by dawny baśni czar odbity w bezkresie dnia, nigdy nie prysł… a niech przy szklaneczce słodkiej herbaty, zawiruje dla nas derwisz… chaczkarowa trajektoria prowadzi w zatłoczony kolaż obcych w oku widzeń, wprost do starej perskiej kultury, gdzie pomiędzy skomasowanym atakiem spektakularnych zabytków, snują się bezgłośne cienie czarnych ptaków, spróbujmy usiąść cicho w kącie ich świata, niech spanoszone trakcje naszych zmysłów, do końca zniewoli woń palonego kadzidła… wstępujemy w labirynt niepewności, czyżby to piekło pękło?… gigantyczna ognista dziura w ziemi, nieustająco płonący dar radzieckich geologów, rozbudza skrajne emocje… by sięgnąć po „klejnoty” islamu na starożytnym Jedwabnym Szlaku, podniesiony wzrok i w niewolę wyobraźni skok, choć na kilka chwil, pozwoli podążyć za kupieckimi karawanami i wpleść się w zajmujące opowieści Szeherezady… przepastne bezdroża krainy Czyngis-chana, są jak te dzikie konie, rozbiegają się tam gdzie chcą, zostawiając z boku przycupnięte jurty… jeszcze tylko niech no spojrzy na nas „błękitne oko Syberii”, a konsekwentnie przybędziemy do miasta na końcu świata… Władywostoku…

Afryka …tajemnicza, różnorodna, rozległa i otoczona aurą przygody Afryka… jest porywającą krainą tęczy po której biegasz tam i z powrotem… zauroczeni obyczajami i obrzędami rozmaitych plemion, w gąszczu wierzeń, gdzie czary i magia sprowadzają zadumę… pogubieni w szacowaniu niewymiernej fauny i flory, kradniemy obrazy spektakularnych obiektów dziedzictwa kulturowego, złaknione zmysły karmimy wyszukanymi pejzażami… otwieramy wszystkie swoje bramy i bierzemy całość… co rusz spadając w dół bez zabezpieczenia, a tam… w oceanie ludzkiego bytu, ukryta pod płaszczem biedy, głodu i śmierci, permanentnie pleniąca się masa na ziemi, której reszta ludzkości nadała termin „Trzeci Świat”… zanurzona pod korupcją i chciwością, pod tyranią i ostentacyjną elitą, pod twarzami ludzi, których nie można wykarmić.. pochowana pod ruderami miast, które roją się od brudu i chorób, w których dzieci są zmuszane do tego, by dorosnąć zbyt szybko, aby móc przetrwać… na symultanicznej czarnej scenie, zawrót głowy na bębnie gra… pijani od pomieszanych westchnień, rozpaleni doświadczeniami, pakujemy magiczną paletę wrażeń do coraz cięższych myśli… mimo to, sekretny instynkt wciąż odsłania potrzeby ukryte w podróży… a kiedy już nienasycone zmysły wedrą się w materię… znów będziemy przemycać się ulicznościami tego świata… by celnie przydarzać się miejscom…

azja-afryka-okladka

5. (2020r.) – Azja i Australia „Z Polski na antypody” – Dziennik Podróży – Przewodnik

Czas „koronawirusa”, który zastał nas w połowie marca, tuż po powrocie z wyprawy po Bliskim i Dalekim Wschodzie, jego konsekwencje i izolowanie, sprowokowało nas do rozpoczęcia prac nad kolejną, piątą edycją książkową opisującą naszą podróż wokół świata. Finalnym efektem następnego etapu podróży jest wydanie, zamykająca ponad 11letni objazd naszego globu, który to rozpoczęliśmy w Buenos Aires w 2009r., a kończymy na antypodach w Australii. Przez dwa miesiące przygotowywaliśmy wydanie będące kontynuacją czterech poprzednich publikacji, opisujących nasze przygody na kontynentach obu Ameryk „Drogami i bezdrożami Ameryki Południowej” i „Kurs… Ameryka Północna”, Afryki i Azji „Przez Afrykę i Azję…nad Bajkał” i „Na dwa krańce świata”.

W połowie czerwca 2020r. odebraliśmy wydrukowane książki i takim, to sposobem zapraszamy wszystkich do wspólnej podróży poprzez kontynenty Azji i Australii w edycji pt. „Z Polski na antypody”. Na 664 stronach, wzbogaconych o 1181zdjęć ujęliśmy podróż z Polski na antypody, poprzez 18państw i trzy kontynenty (Słowacja > Węgry > Rumunia > Bułgaria > Turcja > Iran > Pakistan > Indie > Myanmar > Wietnam > Kambodża > Laos > Tajlandia > Malezja > Singapur > Indonezja > Nowa Zelandia > Australia ).

Założeniem całego projektu trwającego ponad dekadę, było dotarcie na trasie przejazdu wokół naszego globu, do jak największej ilości państw, miejsc, społeczności, kultur i religii, gdzie mogliśmy dojechać naszym specjalnie przystosowanym pojazdem, Toyotą Hilux 4×4. Okazało się, że aby to zrealizować na pokonanym dystansie 280tys. km, trzeba nam było użyć aż dwóch takich aut, nieco różniących się konstrukcyjnie i motocykla BMW R1200GS w wersji Adwenture.

1-ksiazka-100

1-ksiazka-101

… świat jest sceną… gdzie za kryształową ścianą słów, za nieprzebytym lasem kłamstw, w gmatwaninie galopujących zdarzeń, w kolorowej maskaradzie… gramy spektakl… sztuka ta ma tytuł „człowiek”… i choć czasem role są źle obsadzone, a przedstawienie pozbawione dobrej woli, z wieku na wiek trwamy w chwiejnej moralności, w systemie zburzonych wartości, raz po raz toniemy w gąszczu miraży, a jednak trzymamy się dzielnie, choć czasem bez twarzy! Możemy w nieskończoność przeszukiwać tatuaże w swoich głowach i absurdem będzie pożądać tylko spektakularnych widzeń, oszałamiających sukcesów, czy też zbawczego człowieczeństwa… trzeba też będzie posłuchać pukania od spodu emocjonalnego dna, popatrzeć jak bieda przechadza się pod ramię z nędzą, rejestrując roztrzaskane marzenia. Zaczynając bieg po tęczy, rzucamy na wiatr wielobarwne obrazy oraz czarnych kruków liter bieg i nie wiemy, czy znajdą się aż tak pomiestne słowa, by spakować cały ten kolaż niepojętych dziwów… Składane co dnia fragmenty, prowadzą nas w korytarze nieskończoności zjawisk, pokusa jest tak silna, że bez wahania wiedziemy się na pokuszenie…

Dostępne są tylko ostatnie dwie edycje książkowe, Azja i Afryka „Na dwa krańce świata” – Dziennik Podróży oraz Azja i Australia „Z Polski na antypody”- Dziennik Podróży

Dla naszych odbiorców wiadomości przygotowaliśmy specjalną ofertę gdzie koszt książki zamyka się w kwocie 50zł wraz z wysyłką kurierem i oczywiście z indywidualną dedykacją.

Zamówienia proszę składać poprzez e-mail: zabawki@irex-sc.com , a osobą odpowiedzialną za wysyłkę jest panią Izą tel.33 8104450 podając dokładny adres z kodem pocztowym i nr tel. kontaktowego dla ewentualnego ustalenia szczegółów dostawy.

1. wpłata na konto firmy IREX Sp.J. nr 74 1030 1087 0000 0000 5034 3201 i wysyłka firmą kurierską. Łączna cena z dostawą pod wskazany adres 60 zł

2. wysyłka pocztą kurierską za pobraniem przy odbiorze 65 zł

Zawsze zamówienia można składać również na masz adres e-mailowy: iwojtekbmw@gmail.com lub telefonicznie +48 602 224897

3. Można ją również nabyć w siedzibie firmy IREX pod adresem; 43-300 Bielsko Biała, ul.Konwaliowa 21

Prosimy o podanie tytułu dla kogo dokonać autorskiej dedykacji.

Książki dostępne są również w sieci sklepów „Podróżnik” - https://sp.com.pl/sklepy w Bielsku Białej ul. Wzgórze 9 tel. 883 603 053, 33 812 36 48 Godziny otwarcia pn. – pt. 10.00 – 18.00.

A oto pojazdy którymi podrózujemy:

Najbliższe plany:

Wyprawa w poprzek Afryki:

Plan tej wyprawy mieliśmy w głowach już od dawna, a pomysł trasy był wspólny z Adamem i Beatą, z którymi to wspólnie podróżowaliśmy naszymi wyprawowymi Toyotami Hilux 4×4 przez Azję Centralną do Magadanu i na Kamczatkę, latem 2019 roku. Zaplanowaliśmy tę podróż na przełom 2020/2021roku, ponieważ Adam przymierzał się do zmiany auta na nowego, wyprawowego Hiluxa, a my mieliśmy jeszcze w planie wyprawę na atypody, do Australii i Nowej Zelandii oraz na Bliski i Daleki Wschód, które z pomyślnością przeprowadziliśmy.

Nasze plany wspólnej wyprawy, w zeszłym roku niestety z powodu pandemii coronavirusa musieliśmy odłożyć i dopiero teraz próbujemy ten projekt zrealizować. Start zaplanowaliśmy na drugi dzień Świąt Bożenarodzeniowych. Na dzień dzisiejszy jesteśmy na etapie trudnej i mozolnej logistyki, załatwiania wiz, karnetu CPD, zaproszeń, zezwoleń itp.

Jedziemy dwiema Toyotami Hilux 4×4, my naszą starą, która dzielnie przewiozła nas przez Afrykę i Azję na dystansie 190tys.km, Adam z Beatą nowym Hiluxem, którego przygotowali do wyprawy w tym roku.

A oto planowana trasa:

Polska > EU > Turcja > Irak > Kuwejt > Arabia Saudyjska > Bahrain > Katar> Arabia Saudyjska > Przeprawa promem przez Morze Czerwone do Sudanu (Port Sudan) – cztery razy w tygodniu płynie prom z Mekki (Dżerba) do Port Sudan) > Sudan > Erytrea > Djibouti > Etiopia > Somaliland > Etiopia > Sudan Pd > Sudan > Czad > Niger > Burkina Faso > WKS > Liberia > Sierra Leone > Gwinea > Gwinea Bissau > Senegal Gambia > Senegal > Mauretania > Maroko > Europa > Polska – 33tys.km

afryka2022-trasa-plan