afryka2014-2016

Jak już pisaliśmy wczesnej, z powodu nie wysłania naszego auta z Władywostoku do Australii (techniczno-celne problemy), nasze plany związane z dalszą podróżą wokół świata uległy zasadniczej korekcie. Australię i Azję Południową zostawiamy na później, a okres nadchodzącej zimy 2015/16 chcieliśmy wykorzystać na zaległą, dalszą część podróży po Afryce. Zachodni objazd tego kontynentu wcześniej zasadniczo wykluczała epidemia eboli i w związku z tym pozamykane granice. Zaplanowaliśmy przejazd wzdłuż przyatlantyckiej części, a trasa biegła przez Maroko > Saharę Zachodnią > Mauretanię > Senegal > Gambię >Senegal > Mali > Niger > Burkina Faso > Wybrzeże Kości Słoniowej > Ghanę > Togo > Benin > Nigerię > Kamerun > Gabon > Republikę Konga > Demokratyczną Republikę Konga > Angolę > Namibię > Botswanę > RPA.

Takie były plany, ale teraz to już historia. 15 marca 2016r zakończyliśmy długą podróż poprzez całą Afrykę. Poza wspaniałymi doznaniami podróżniczymi, były tym razem również inne, strach i stres, którego nie doświadczyliśmy jeszcze nigdzie indziej, nawet wtedy gdy z bronią odebrano mi aparat fotograficzny w Brazylii, czy podczas przejazdów przez slamsy wielu nieciekawych miast, takich jak Caracas w Wenezueli, Colon w Panamie itp. Nigeria z całą bezwzględnością pokazała obrazy największej patologi, którą odbieraliśmy na każdym kroku. Jeszcze pisząc tę relację, mam przed oczami te obrazy, a tragiczne i bezwzględne wizje przeszkadzają nam w spokojnym śnie. Teraz możemy też powiedzieć, że mieliśmy sporo szczęścia, że w końcu cało i zdrowo przebyliśmy przestrzeń tego kraju – zawsze wizja czegoś złego była zazwyczaj przesadzona i nad wyraz uwypuklona, tu potwierdzamy z całą stanowczością – opinie o tym kraju, nie są w żadnym stopniu przesadzone!

Pierwszą część podróży zakończyliśmy w stolicy Kamerunu, Youande w Katolickiej Misji prowadzonej przez ojca Darka Misja Kamerun”Po sześciu tygodniach przerwy, otrzepawszy pióra, nieco odstresowani i wypoczęci, 24 stycznia z naładowanymi do pełna akumulatorami życiowymi ruszamy w dalszą drogę z Kamerunu przez Gabon, Kongo, DRK, Angolę i Namibię do RPA, aby kontynuować podróż wzdłuż zachodniej strony kontynentu afrykańskiego. Jak to bywało wielokrotnie w naszym przypadku, wszystkie czynności wizowe, które mieliśmy dokonać tu w kraju, podczas przerwy w afrykańskiej podróży, zapięły się dosłownie na ostatnie godziny. Dopiero w piątek po południu, w ostatnim dniu otrzymaliśmy wizy z konsulatu Demokratycznej Republiki Konga. Po powrocie na trasę, dalej mozolnie przez następne, siedem tygodni podążaliśmy na południe, aby w RPA zakończyć  wielką przygodę z Afryką, tam gdzie ponad dwa late temu ją rozpoczęliśmy. Trasa okrężna wokół tego pięknego kontynentu przez Polskę liczyła 65tys. km. Ogromne wyzwanie, wielka podróż, wyprawa trudna organizacyjnie i logistycznie. Może ktoś powiedzieć, że niebezpieczna, będzie miał rację, ale nie bardziej niż każda inna. Przeciętnemu Europejczykowi, Afryka kojarzy się ze źródłem zła. To o czym z mediów dowiadujemy się o tym kontynencie jest czasem przerażające, ale trzeba mieć świadomość, że trwa i po jakim czasie się kończy. Tu sytuacje zmieniają się czasem bardzo dynamicznie. W Burkina Faso, na miesiąc przed naszym przejazdem był przewrót, ale wszystko szybko ucichło i jest spokój. Jeśli dokonano zamachu w Nairobi, Bamako czy Lamu, zmieniamy plany podróży i tam nie jedziemy, a zła opinia o tym miejscu pokutuje niejednokrotnie jeszcze wiele lat. Gdy zamach ma miejsce w Europie, nie powoduje zmiany naszych planów, żyjemy z tym i chcąc, czy nie chcąc akceptujemy. Są też tu choroby, tak, ale gdzie mamy pełną gwarancję, że nie zachorujemy i nawet grypa ma czasem skutek śmiertelny. Nie przerażajmy się Afryką, żyją tu miliony ludzi, a skoro żyją, to znaczy, że żyć się tu da. I właśnie kierowani takimi spostrzeżeniami, objechaliśmy mozolnie ten kontynent na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Piękna i wymagająca podróż, pouczająca i dająca szerszy pogląd na postrzeganie naszego świata. Można by przytoczyć jeszcze wiele przymiotników, które należałoby użyć, ale nie o to chodzi, to należy zobaczyć, przeżyć, gdyż tylko takie doznania powodują pełny odbiór tego kontynentu. Są tu kraje ciekawsze, lepsze, gorsze, ale wszystkie razem, dają dopiero obraz Afryki. Jeśli coś nie jest tak, jak wyobraża sobie cywilizowany Europejczyk, to zawsze dobrze przywołać slogan powszechnie tu używany: „To jest Afryka!”. Żegnamy się z Afryką, czy tu jeszcze wrócimy? Z pewnością chcielibyśmy powrócić do części zapamiętanych obrazów, ale świat nie kończy się na Afryce i trzeba gnać dalej, a jeśli nadarzy się sposobność, to dlaczego nie?

afryka_2014-2016-mapa

… reasumując… zmęczona zdarzeń szaleństwem… odpuszczam wszystkie pochlebne strofy… nawet fotografie, już bez nadziei, ruchem jaszczurki w ogniu, czmychnęły w niebyt …w powietrzu czuć jakiś przykry zgrzyt… wszystkie barwy służbowych szmat, niczym chorągwią, wymachują karabinem i drewnianą pałą… wiem… panurgowe plemię dzierży władzę… zwierzchnictwo nad życiem w drodze… a to, w rzeczy samej, ofiarowuje uprawnienia do wyłudzeń i dręczenia… a dla przeszkód urozmaicenia, są kolczatki podsuwane z zaskoczenia… są kalekie ciężarówki, te co w służbie i spalone… ludzka masa wciąż się kłębi, nerwowo plącząc się po życia scenie, szarpana przez sznurki usankcjonowanej demoralizacji… trwa poza człowieczeństwem, kąpiąc się w lśniących kryształkach głosicieli wiary… tymczasem zeszmacony balast uczuć, kona na dzikim śmietnisku… sępy krążą nisko, ktoś upadł bezgłośnie, radosna ulga, nie przystanął nikt, szkoda… cóż za tłok, za dnia mrok, nawet słońce odroczyło się na kiedyś tam… heros zupełnie nagi, śmierdzący uryną i potem, kuśtyka samotnie na samym przodzie… szukając wciąż spełnienia pastorowych słów… odmówił się sobie jak modlitwę… nie układając wizji kolejnego dnia… wstępując w labirynt niepewności… każde schronienie wydaje się być pułapką… samotny na scenie, ukryty za samym sobą… zbiera resztki z rozbitej tęczy… znieczulając się wiarą w skuteczność psalmu 90…

… Wiola…