Podczas naszego otwarcia sezonu, dostaliśmy propozycję od naszego kolegi ks. Romka, do wspólnego uczestnictwa w motocyklowym rajdzie po Białorusi, które to organizuje PTTK Oddział „Mazowsze” www.wycieczkinakresy.pl . Wyjazd od strony logistycznej i merytorycznej, perfekcyjnie przygotowała pani Halina Sugier. Odpłatność za dziesięciodniowy wyjazd zawierający zakwaterowanie wraz z posiłkami, pełną obsługę od strony przewodników, zwiedzanie Mińska autokarem i rejs statkiem po Prypeci oraz wszelkie wstępy, zamknął się w kwocie 1500 złotych. Za wizy, które załatwiał organizator, dodatkowo zapłaciliśmy po 120zł. Krótkie zastanowienie, konsultacja i decyzja… jedziemy. Jestem tym rajdem szczególnie zainteresowana, gdyż przebywałam na Białorusi 30 lat temu i chciałabym zobaczyć co się zmieniło, czy w ogóle się zmieniło i w jakim kierunku. Wycieczka w której wtedy uczestniczyłam, to była zbieranina uczniów szkół średnich z całej Polski, którzy byli w posiadaniu doskonałych not z… języka rosyjskiego. Gościłam tam, jeszcze w mocno sowieckim systemie i wszystko wtedy było w wielu odcieniach szarości, sklepy na tyle przewietrzone, że próżno było szukać czegokolwiek, jedyne czego było pod dostatkiem to… wódka, ale ja, jeszcze licealistka, nie byłam nią zainteresowana… a dziś?… pożyjemy… zobaczymy. Natomiast ja, odwiedzałem i pobieżnie zwiedzałem to państwo w 2004r., będąc przejazdem na motocyklu, w drodze do Moskwy.

RAJD – BIAŁORUŚ 2016 VIII RAJD MOTOCYKLOWY „SZLAKIEM HYMNU”, a mottem jest fragment oryginalnego tekstu pierwotnego hymnu: „HASŁEM NASZYM ZGODA BĘDZIE”.

Dzień 0 – 31.05.2016 wtorek (580km)

Dojazd do Tykocina, punktu zbornego rajdu i jak zwykle bywa, nie poprowadziliśmy się najkrótsza drogą, lecz wyznaczyliśmy sobie trasę po wschodniej stronie Wisły, a po drodze postanowiliśmy zawitać do Zalipia (malowane domy) i do Szczucina, gdzie znajduje się muzeum drogownictwa, które powstało w 1982r. i gromadzi wszelkie pamiątki związane z tworzeniem i utrzymaniem dróg. Szczególną uwagę należy zwrócić, na kolekcję parowych walców drogowych, produkowanych niegdyś w całej Europie.

Na trasie, gonimy się z burzowymi chmurami, ale stosując kontrolowane tempo i chwile na przeczekanie w suchym, czyli kawa na stacji paliw, pod wieczór docieramy do celu. Tykocin, perła baroku, położony jest w Kotlinie Biebrzańskiej nad Narwią, na zachód od Białegostoku. Przebywali tu wielokrotnie królowie oraz książęta polscy. Duża liczba zabytków, a przede wszystkim zachowany oryginalny układ przestrzenny miasta z widoczną do dzisiaj granicą części żydowskiej, z oryginalną synagogą i zamkiem, to powoduje iż miasto, jest coraz częściej odwiedzane przez turystów z kraju i zagranicy. Kwaterujemy się w starej kamienicy, klimatycznym hotelu i restauracji żydowskiej „Willa Regent”, ulokowanym opodal rynku. To właśnie między innymi w Tykocinie, realizowano zdjęcia do polskiego filmu fabularnego z 2007 w reżyserii Jacka Bromskiego „U Pana Boga w ogródku” oraz drugiej część trylogii filmowej mieszczącej również „U Pana Boga za piecem” i „U Pana Boga za miedzą”. Premiera odbyła się 26 sierpnia 2007 w Tykocinie, na pl. Stefana Czarnieckiego.

Dzień 1 01.06.2016 środa (160km)

Na tykocińskim rynku, tuż przy kościele pw. Trójcy Przenajświętszej, w pobliżu pomnika Stefa Czarnieckiego o 9.30 nastąpiła uroczysta odprawa i oficjalny start rajdu. Najpierw szybki przejazd całej grupy na granicę polsko-białoruską w Kuźnicy Białostockiej, gdzie nastąpiła sprawna odprawa, a później dojazd do Grodna.

Grodno zwiedzamy pieszo, a motocykle pozostawiliśmy pod kościołem pw. św. Franciszka Ksawerego. Przemierzając uporządkowane centrum, dotarliśmy na skarpę nad Niemnem pod Stary i Nowy Zamek. Stary Zamek królewski w Grodnie to niegdysiejsze miejsce sejmów walnych I Rzeczypospolitej, to również miejsce śmierci wielkich królów Polski, Kazimierza Jagiellończyka i Stefana Batorego. Po spacerze, już na motocyklach przejechaliśmy do Naumowicz opodal Grodna. Podczas drugiej wojny światowej na terenie Fortu Grodno, Niemcy dokonywali masowych egzekucji, rozstrzelali tu między innymi kilkaset osób pochodzenia żydowskiego, przedstawicieli grodzieńskiej inteligencji. Od jesieni 1941 r. do lutego 1942 r. w Naumowiczach zostało zamordowanych ponad 3 tys. Polaków . W 1944 r. w związku ze zbliżającym się frontem, Niemcy przystąpili do zacierania śladów zbrodni. Na ich polecenie część ciał wykopano i skremowano na stosach (53.72005 23.71021).

Po zwiedzeniu fortów, nastąpił przejazd na drugą stronę Grodna do ośrodka sanatoryjnego nad Niemnem, gdzie mieliśmy zakwaterowanie w sanatorium „Niemen” – w płn. części miasta, ul Sanatornaja 23. W tym dniu w Grodnie i na trasie do Naumowicz, towarzyszy nam grodzieńska TVP Polonia.

Dzień 2 02.06.2016 czwartek (220km)

Po śniadaniu, ruszamy na dalszy objazd Grodna, tym razem śladami Elizy Orzeszkowej. Na starym cmentarzu katolickim, pośród wielu grobów znamienitych polskich rodów, znajduje się grób poetki, jak i kwatera żołnierzy polskich poległych w latach 1919-20.
Opuszczamy Grodno i kierujemy się na wschód. Ponieważ mamy współrzędne zwiedzanych obiektów i określoną porę ich obejścia, dzielimy się na podgrupy i każdy swoim tempem przemieszcza się do następnych punktów, które odwiedzamy na trasie rajdu. Tworzymy czteromotorową, sześcioosobową grupę; my, dwóch Andrzejów, Maryla i Lucek i od teraz, aż do końca objazdu Białorusi, w takim składzie podróżujemy. Na trasie do Wasiliszek przejeżdżamy przez Jewłasze – miejsce śmierci jednego z dowódców AK – mjr Jana Piwnika „Ponurego” (53.63525 24.57316). W Starych Wasiliszkach, podjeżdżamy najpierw pod kościół pw. św Piotra i Pawła. Poprzedni, stary kościół uległ spaleniu, ale z inicjatywy okolicznych parafian wybudowano w latach 1897-1903 nowy, murowany w stylu neogotyckim, który dziś jest położony, jak cała wieś, na niewielkim wzniesieniu, górując nad okolicą. Dosłownie 500 m dalej, znajduje się dom, obecnie muzeum Czesława Niemena. Artysta urodził się tu 16 lutego 1939r. Od jego śmierci w 2004r., toczyły się dyskusje na temat utworzenia muzeum Czesława Niemena w domu rodzinnym Wydrzyckich. W czerwcu 2009r., w czasie spotkania Polsko-Białoruskiej Komisji Konsultacyjnej ds. Dziedzictwa Kulturowego, ze strony polskiej wyszła inicjatywa, by muzeum powstało w ramach współpracy polsko-białoruskiej, a polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nad powstaniem muzeum objęło patronat. Otwarcie muzeum i odsłonięcie pamiątkowej tablicy na budynku odbyło się 20 lutego 2011r. Cóż powiedzieć w kilku zdaniach o tak wszechstronnym artyście?… Czesław Niemen był jednym z najpopularniejszych, najbardziej rozpoznawalnych, a jednocześnie najbardziej oryginalnych i wpływowych twórców polskiej muzyki popularnej XX wieku. Zaczynając od prostych piosenek w stylu pop, szybko zwrócił się w kierunku rozbudowanych kompozycji wykorzystujących elementy jazzu i muzyki awangardowej. Charyzmatyczny wokalista obdarzony wyjątkowym głosem, był także jednym z pierwszych w Polsce muzyków wykorzystujących na dużą skalę instrumenty elektroniczne. Czesław Niemen był artystą totalnym. Komponował, śpiewał, koncertował. Uchodził za jednego z najważniejszych wokalistów lat 60. Jako jedyny z polskich wykonawców wystąpił przed koncertem Marleny Dietrich w sali Kongresowej w 1964r.. Piosenka „Dziwny jest ten świat” (nasza ulubiona), którą po raz pierwszy zaprezentował na festiwalu w Opolu, trzy lata później stała się protest-songiem młodzieży, mającej dość życia w uścisku władz. Czesław Niemen przez ostatnie lata życia zmagał się z chorobą nowotworową. Zmarł 17 stycznia 2004r. Urna z jego prochami złożona została na warszawskich Powązkach 30 stycznia podczas ceremonii, która zgromadziła kilka tysięcy fanów i wielu zaprzyjaźnionych muzyków. (53.78108 24.84730).

Jadąc dalej przez Wawierkę, gdzie znajduje się symboliczny grób mjr Jana Piwnika „Ponurego” (w 1986r. jego szczątki przeniesiono i złożono w klasztorze cystersów w Wąchocku) (53.83489 24.96720), dotarliśmy do miejscowości Krupowo. W miejscowym kościele Św. Trójcy czekał na nas proboszcz, aby przedstawić historię tych ziem. W pobliżu tej miejscowości, gospodarzył w okresie międzywojennym rotmistrz Witold Pilecki, który w listopadzie 1940r. włączył się dobrowolnie do łapanki w Warszawie, aby być wysłanym do Auschwitz. Przebywał tam 2,5 roku, dając świadectwo dokonywanych tam mordów. Za czasów Bieruta, został oskarżony i skazany za zdradę. Ten morderczy wyrok wykonano w maju 1948r. na Rakowieckiej w Warszawie. Przez gremia światowych historyków, został określony jako jeden z sześciu najodważniejszych osób w czasie trwania II wojny światowej. Był również malarzem, w miejscowym kościele znajdują się dwa obrazy jego pędzla (53.92734 25.19757).
Dalsza trasa wiodła do Lidy, pod zamek (53.89446 25.29645). Zamek zbudował litewski książę Giedymin w XIVw. na linii obronnej tworzonej przez zamki Nowogródek-Krewo-Miedniki-Troki. Należał później do Olgierda, a następnie Jagiełły. W 1422r. na zamku w Lidzie, gościł król Władysław Jagiełło z poślubioną w Nowogródku księżniczką Zofią Holszańską. Najbardziej ucierpiał w roku 1710, gdy spaliły go szwedzkie wojska Karola XII podczas III wojny północnej. Po 1791 roku, gdy zostało spalone miasto, rabunkowo zaczęto rozbierać zamek na materiał budowlany. Podczas powstania w 1794r. na zamku doszło do starcia pomiędzy wojskami Tadeusza Kościuszki i wojskami rosyjskimi. W latach 20. XX wieku miejscowe polskie władze, zaczęły zamek odbudowywać. Obecnie prace są kontynuowane od 1982 roku. Zrekonstruowano m.in. wieżę i drewnianą galerię obronną ciągnącą się wzdłuż korony murów ze strzelnicami, a w jednym z pomieszczeń, mieści się bardzo skromne muzeum.

Ostatni etap dzisiejszego programu to dojazd z Lidy do Brzozówki, miejsce zakwaterowania w hotelu „Priniomanski”, ul. Jakuba Kołasa 2 (53.72126 25.49824). Kolacja, spojrzenie na Niemen, krótka biesiada i wskakujemy w objęcia Morfeusza. Program rajdu jest na tyle napięty, że czasu wolnego nie ma za wiele, tak naprawdę do dzisiejszej bazy noclegowej dotarliśmy dopiero o 21.00, więc by wypełnić obowiązki integracyjne, wszystko odbywa się w wersji skróconej i dość intensywnie.

Dzień 3 03.06.2016 piątek (260 km)

Jak zwykle nasz dzień już o 8.00 rozpoczynamy śniadaniem. Pomimo iż wielokrotnie podróżowałem po Ukrainie, Rosji i Syberii, dopiero tu poznałem tajniki miejscowych śniadań. Tu nie dominuje wszędobylski ziemniak, lecz makaron i kasza w zestawie z białymi parówkami… ot taka nowinka. Oczywiście są i pozostałe składniki z wyłączeniem warzyw i owoców, ale głodny nikt nie opuszcza stołówki.

Rano szybki przejazd do Nowogródka (53.59706 25.82268). Zwiedzamy kościół farny w którym w 1422r. odbył się ślub Władysława Jagiełły z Zofią Holszańską. Kościół farny („Biała Fara”, „Fara Witoldowa”) pw. Przemienienia Pańskiego, obecnie prezentuje styl barokowy, nadany mu w latach 1719–1723, poprzez przebudowę wcześniejszego kościoła z końca XIV w. ufundowanego przez wielkiego księcia Witolda. W lutym 1799r. w kościele został ochrzczony Adam Mickiewicz. Obchodzimy wzgórze zamkowe. Zamek został wybudowany przez Mendoga z połowy XIII w. Zachowały się ruiny dwóch wież, Szczytowej i Kościelnej, wały ziemne i otaczająca go fosa. Został wysadzony w powietrze przez Szwedów w 1706r. Z zamkowej prawosławnej cerkwi zachowały się jedynie fundamenty. Obok wzgórza znajduje się pomnik i kopiec Adama Mickiewicza. Nowogródek ma też inną historię tzw. Batorówkę, miejsce związane z tragedią i zamordowaniem Sióstr Nazaretanek. Siostry Nazaretanki przybyły do Nowogródka w 1929r. tworzyły dwunastoosobową wspólnotę, która służyła wielonarodowościowej społeczności miasta. Pomagały szczególnie w czasie okupacji niemieckiej, a terror rozpoczął się eksterminacją Żydów, po czym nastąpiła fala aresztowań ludności polskiej, a po niej zbiorowa egzekucja sześćdziesięciu osób, w tym dwu kapłanów. Podobna sytuacja powtórzyła się 18.07.1943r., kiedy to aresztowano ponad 120 osób z zamiarem rozstrzelania. Wówczas to siostry nazaretanki wspólnie podejmują decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin… „Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny”. Bóg ofiarę przyjął, 31 lipca wieczorem siostry otrzymały wezwanie na komisariat. Następnego dnia, w niedzielę 1 sierpnia 1943r. około 5.00 rano zostały wywiezione około 5 km od miasta i tam w lesie rozstrzelano 11 Sióstr Nazaretanek.

Oczywiście głównym obiektem, który odwiedziliśmy w Nowogródku, było muzeum Adama Mickiewicza. Dworek Mickiewicza, gdzie mieści się obecne muzeum powstał w drugiej poł. XIX w., na miejscu spalonej siedziby rodzinnej z XVIII w. Przy odbudowie zachowano kształt poprzedniego budynku. Tu spędził poeta swą młodość. Obok stoją zrekonstruowane lamus, oficyna, altanka i studnia. Pomysły stworzenia placówki, która uhonorowałaby twórczość poety, pojawiły się już w dwudziestoleciu międzywojennym. 16 września 1920r. miejscowy Rewkom (Komitet Wojskowo-Rewolucyjny) wydał decyzję o stworzeniu muzeum lub biblioteki imienia poety, jednak z powodu natarcia frontu polskiego, postanowienie pozostało jedynie na papierze. W dwudziestoleciu międzywojennym, działania na rzecz powołania do życia placówki upamiętniającej życie i twórczość Adama Mickiewicza, prowadziły władze samorządowe województwa nowogródzkiego, wspomagane przez Komitet Mickiewiczowski. Otwarcie muzeum nastąpiło ostatecznie na krótko przed wojną 11 września 1938 roku. Po aneksji ziemi nowogródzkiej przez ZSRR w 1939r. muzeum kontynuowało działalność. 3 grudnia 1940r. przeszło pod zwierzchnictwo komisarza ludowego oświaty BSRR. II wojna światowa przyniosła placówce znaczne zniszczenia. W czerwcu 1941r. w dom trafiła niemiecka bomba, a w 1945r. większość eksponatów związanych z poetą wywieziono do Polski. W setną rocznicę śmierci Mickiewicza 26 listopada 1955r. nastąpiło ponowne otwarcie muzeum oraz ekspozycji. Ciut o nieśmiertelności twórczości… znaczenie Adama Mickiewicza dla dziejów literatury i kultury duchowej Polaków wydaje się być nie do przecenienia. Ten wielki człowiek, działacz i twórca głęboko i trwale zapisał się w naszej świadomości zbiorowej. Już jego literacki debiut – wydany w 1822 r. w Wilnie pierwszy tom Poezyj, był wydarzeniem na wielką skalę, on to bowiem umownie otwiera polski romantyzm. Przełomowy charakter zbiorku jest oczywisty. Mickiewicz zawarł w nim nie tylko program nowej literatury, ale jednocześnie objawił swój ogromnej miary talent poetycki. Kolejne utwory potwierdziły jego wielkość i ukształtowały najbardziej charakterystyczne oblicze polskiego romantyzmu. Mickiewicz to wzór romantycznego poety, Polaka: wybitna indywidualność, poeta-prorok wyrażający uczucia i tęsknoty całego narodu, duchowy przywódca. Jak bardzo był wówczas ceniony, pokazują słowa innego wielkiego romantyka Zygmunta Krasińskiego, który twierdził: „my z niego wszyscy”. Twórczość Mickiewicza, prawdziwie wybitna, nie przeminęła wraz z nadejściem kolejnej epoki, oparła się działaniu czasu i do dziś stanowi niewyczerpane źródło inspiracji, a wielki romantyk jest ciągle olbrzymim autorytetem. Bardzo trafnie znaczenie Mickiewicza dla tożsamości Polaków określa poeta Tadeusz Różewicz, porównując jego twórczość do chleba, którym karmi się cały naród: „chleb który żywi i zachwyca, który się w krew narodu zamienia”. I jak to w „Ajudahu” zapisane stoi… nieśmiertelne pieśni za sobą uronił… z których wieki uplotły ozdobę jego skroni…
Dalsza dzisiejsza trasa biegła do miejscowości Iwie (53.93051 25.77882). W 1598r. w miasteczku osiedlili się pierwsi Tatarzy – społeczność tatarska, określająca się „my są polskie tatary”. Iwie i okolice, to obecnie największe na Białorusi skupisko Tatarów. Zwiedzamy drewniany meczet z 1884r. (przysiółek Murawszczyzna), zaglądamy na mizar (tatarski cmentarz) położony na skraju osady. Na koniec podjeżdżamy pod kościół katolicki pw. św Piotra i Pawła, gdzie wita nas proboszcz, opowiadając o specyfice życia miejscowych społeczności i historii ustawienia pomnika Jana Pawła II na środku miejskiego rynku w Iwie. Napojeni zimnym, prosto z piwnicy sokiem brzozowym, ruszamy dalej do Holszan. Znajdują się tu ruiny zamku, z tej miejscowości pochodziła Zofia Holszańska, nazywana często matką rodu Jagiellonów (54.25838 26,00988). W pobliskim Bogdanowie znajduje się prywatny, polski dom dziecka, do którego przekazujemy wsparcie finansowe od wszystkich uczestników rajdu (54.17740 26.10717).
Następnie jedziemy do miejscowości Boruny. Klasztor Bazylianów w Borunach – dawny bazyliański klasztor został wzniesiony pod koniec XVII w. i zlikwidowany w 1839r., po synodzie połockim. Przed usunięciem z Borun, bazylianie wywieźli ze swojej siedziby oryginał wizerunku Matki Boskiej Boruńskiej. W latach 1839-1899, był to męski klasztor prawosławny. Następnie do 1919r. świątynia klasztorna, funkcjonowała jako cerkiew prawosławna. W 1919r. obiekt został zwrócony kościołowi katolickiemu, lecz nie stał się ponownie cerkwią unicką, lecz rzymskokatolickim parafialnym kościołem. Mieści obecnie Sanktuarium Matki Bożej Boruńskiej (54.31804 26.13665).
Z Borun jedziemy do Krewa. Znajdują się tu monumentalne ruiny zamku. Wcześniej stał tu drewniany zamek, który po roku 1338, książę litewski Olgierd, przebudował na murowany. Zachował się fragment murów obwodowych zamku, dwie wieże (jedna nazywana wieżą Kiejstuta) i częściowo zasypane podziemia. W roku 1385, dnia 14 sierpnia podpisano tu unię krewską, w wyniku której książę litewski Jagiełło otrzymał tron Polski. (54.31134 26.28256).

Teraz pozostało malowniczymi, pagórkowatymi terenami dotrzeć nad brzegi największego w II Rzeczpospolitej jeziora polskiego, jakim było jezioro Narocz. Dzisiejszą bazę noclegową mamy w rekreacyjnej części miejscowości Zanarocz. Spojrzenie na jezioro i zakwaterowanie w ośrodku „Naroczanka” (54.80366 26.77154).
I tym razem docieramy do celu przed 22.00. Na kolację i biesiadę zostało niezbyt wiele czasu, ale cóż to dla harcerzy, trzeba urwać coś ze snu, są jakieś priorytety i grubo po pierwszej już możemy zacząć szybki wypoczynek.

Dzień 4 04.06.2016 sobota (280 km)

Trudna sprawa, już o 9.00 ponownie na trasie, a w głowie jeszcze tupot białych mew… Objeżdżamy jezioro przez Narocz, gdzie odwiedzamy cmentarz katolicki z grobami żołnierzy poległych w latach 1918-1920 (54.93856 26.68797).
Następnie jedziemy do Budsławia (54.78579 27.45632). We wsi znajduje się pobernardyński kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony w stylu późnobarokowym. Obecnie to narodowe sanktuarium zwane „Białoruską Częstochową”, ośrodek kultu jednego z najbardziej czczonych przez białoruskich katolików, cudownego obrazu Budsławskiej Bogurodzicy. Nazwa osady, według starych podań brzmiała „Sławna Buda”. Zgodnie z ustną tradycją mieszkańców mogła być wzięta od bud (szałasów), w których mieszkali mnisi w pierwszych kilkudziesięciu latach (po 2-4 w jednej budzie) po nadaniu im ziemi w 1504r.
Jedziemy dalej i docieramy do następnej miejscowości związanej z historią Polski, jakim było Głębokie. Zwiedzamy kościół pw św. Trójcy, który był jednym z niewielu na terenie Białorusi kościołów, czynnych nieprzerwanie od czasu fundacji. Na przeciwko kościoła, po drugiej stronie rynku znajduje się Sobór prawosławny pod wezwaniem Narodzenia Bogarodzicy. Świątynia ufundowana przez wojewodę mścisławskiego Józefa Korsaka w latach 1639-1654, jako kościół katolicki i klasztor karmelitów. W roku 1865 kościół i klasztor zamknięto, a w 1872 zamieniono na cerkiew i przebudowano niektóre fragmenty architektury. Od tej pory służy wiernym jako świątynia prawosławna. Do zwiedzania udostępnione są obecnie piwnice składające się z 12 katakumb, ciągnące się pod całym obszarem świątyni. (55.14158 27.45632).

Po drodze do Połocka zajeżdżamy jeszcze do miejscowości Miory (nasi koledzy odwiedzają miejscową parafię katolicką i witają się z ich kolegą motocyklistą, polskim jej proboszczem), a następnie docieramy do Dzisnej, położonej nad Zachodnią Dźwiną. Było to strategiczne miejsce w wyprawie Stefana Batorego na wschód. Rzut oka na wyspę Batorego, postój przy kościele pofranciszkańskim i odwiedzenie miejscowego katolickiego cmentarza, to miejsca, które zwiedzamy.

Dzisiejszy finał podróży motocyklowej doprowadził nas do Połocka, a bazę mamy w hotelu „Dvina”. Ponieważ jesteśmy tu na tyle wcześnie, zwiedzamy miasto dopiero po zakwaterowaniu i na lekko, spacerkiem bez motocyklowych mundurków.

Dzień 5 05.06.2016 niedziela (320km)

Rano dotarł przewodnik i już na motocyklach kontynuujemy zwiedzanie Połocka. Najpierw podjeżdżamy pod Monaster Spaso-Jefrosiniewski – św. Eufrozyny Połockiej. Jest niedziela i jakieś tutejsze prawosławne święto związane z tą świątynią. Już wczoraj zauważyliśmy w mieście nad wyraz ogromną ilość mnichów i popów, teraz już wszystko jest jasne, to był powód ich przyjazdu. Główną osobistością był metropolita dla którego przygotowano uroczyste powitanie, drogi wjazdowe do monastyru przyozdobiono zielenią i kwiatami, a witano go na progach monastyru chlebem i solą. Podjechaliśmy jeszcze pod sobór Sofijski usytuowany na brzegu Dźwiny, jako jedna z pierwszych budowli chrześcijańskich na terenie obecnej Białorusi. Powstała w XI wieku, pierwotnie jako prawosławna, w latach 1596–1654 oraz 1668–1839 była w posiadaniu kościoła greckokatolickiego, w latach 1839–1924 i 1942–1944 ponownie prawosławna. Obecnie wykorzystywana jest jako sala koncertowa i muzeum. Zwiedzanie miasta zakończyliśmy pod dawnym kolegium i klasztorem jezuickim – w podziemiach spoczywały niegdyś szczątki Andrzeja Boboli, jednak w 1922r. relikwie te zostały sprofanowane i wywiezione do Moskwy. Staraniem papieża Piusa XI wykupione do Rzymu, a po kanonizacji w 1938r. Przewiezione do kościoła Jezuitów w Warszawie.

Dalsza trasa biegła do Witebska (55.19301 30.20595), a na wjeździe do miasta najpierw podjeżdżamy pod dom rodzinny-muzeum Marca Chagalla. Mojsza Zacharowicz Szagałow urodził się 7 lipca 1887 w Łoźnie koło Witebska, zm. 28 marca 1985 w Saint-Paul de Vence. Znany jako malarz i grafik żydowskiego pochodzenia, posiadający obywatelstwo rosyjskie i francuskie, czołowy przedstawiciel kubizmu i internacjonalizmu w malarstwie. Dom pod który podjechaliśmy, był miejscem gdzie spędził całe swe dzieciństwo. Był najstarszym z dziewięciorga dzieci. Ojciec przyszłego artysty, Chaskiel (Zakhar) Szagal, był sprzedawcą śledzi, matka, Feige-Ite, była analfabetką zajmującą się rodziną. Sam Chagall w swojej twórczości wracał do sielankowego okresu dzieciństwa, kiedy to, pomimo ubogiej prozy życia, dobrze czuł się w swoim rodzinnym witebskim domu. Całe życie podejmował tematy z czasów swojego dzieciństwa i młodości w Witebsku, zaczerpnięte z obrzędów i zwyczajów żydowskich i życia rosyjskiego ludu. Często malował liryczne sceny miłosne. Już we wczesnych obrazach pojawiają się charakterystyczne cechy jego stylu, jak ekspresyjny kolor, naruszanie proporcji i zestawianie elementów świata realnego w nierealne układy. Około 1911 posługując się językiem poetyckiej metafory i zacierając granicę między światem realnym a fantastycznym, stworzył własny indywidualny styl. W jego sztuce można odnaleźć elementy symbolizmu i ekspresjonizmu. Baśniowa atmosfera jego obrazów zapowiadała surrealizm. Do obrazów Chagalla najpełniej pasuje więc jego własne określenie… malowana poezja. Trudno zdefiniować go wyłącznie w kategoriach artysty żydowskiego… chociaż, ze względu na tematykę i wątki filozoficzne zawarte w jego pracach, jest to czynnik dominujący. Obok tradycji żydowskiej, a także rosyjskiej, Chagall należy do rodziny artystów nowoczesnych, którzy zbudowali sztukę i styl wieku XX, gdyż nie zawężał się on tylko do malarstwa sztalugowego, lecz również uprawiał z powodzeniem grafikę i sztukę książki oraz tworzył realizacje monumentalne, sakralne i świeckie, a więc dążył do stylotwórczej syntezy sztuk. Dlatego też, jego dojrzałą twórczość cechuje zarówno wrażliwość poetycka i literacka, ilustracyjność i narracyjność, jak i teatralizacja i dekoracyjna estetyzacja, w czym również przejawia się jej uniwersalny, wielokulturowy, łączący różne tradycje, techniki i dyscypliny charakter. Kiedyś, znalazłam się gdzieś pomiędzy światem realnym a fantasmagorią… na wystawie obrazów Chagalla. W oczekiwaniu na zwiedzanie, mamy zabawne spotkanie z miejscowymi pochodzenia polskiego, wracającymi z imprezy ślubnej. Pochwalili się świeżymi naleśnikami, a nawet nas poczęstowali, a właściwie… zjedliśmy im wszystkie. W podzięce, spróbowali nieco nalewki z „piersiówki”… i zaniechali powrotu po kolejne naleśniki. Centrum miasta zwiedzamy na piechotę, podziwiając piękną, historyczną zabudowę. Przez pałac gubernatora i starówkę docieramy pod Sobór Uspienski, cerkiew z XII wieku. Witebsk jest miejscem śmierci Jozafata Kuncewicza. W październiku 1623r. arcybiskup Połocka udał się do Witebska, by po raz kolejny podjąć próbę odzyskania kontroli nad sytuacją religijną w mieście. 13 listopada 1623r. został w mieście zamordowany przez rozjątrzony tłum prawosławnych mieszczan, przeciwników unii brzeskiej. Bezkompromisowość arcybiskupa Kuncewicza i metody jakie stosował zwalczając prawosławie, przysporzyły mu wielu wrogów i stały się przyczyną jego śmierci. Ciało hierarchy wrzucono do Dźwiny. Po sześciu dniach zostało wyłowione z rzeki i przewiezione do katedry unickiej w Połocku. Za zabójstwo Kuncewicza mieszkańców Witebska spotkały srogie represje. Jozafat Kuncewicz został beatyfikowany w 1643r. i kanonizowany w 1867r. Przez papieża Piusa IX.

Z Witebska przez Orszę, dotarliśmy późnym popołudniem pod Lenino. Jak wiemy z historii, jest to miejsce bitwy wojsk w dniach 12-13.10.1943r. Odwiedzamy mauzoleum i cmentarz poległych żołnierzy polskich I Dywizji Tadeusza Kościuszki (54.40756 31.12487).
Już o zmroku wracamy do Orszy gdzie mamy zakwaterowanie w samym centrum miasta w hotelu „Orsza”, ul. Mira 11 . Miał być jeszcze spacer po mieście, jednak zabrakło na to czasu. (54.51245 30.40990).

Dzień 6 06.06.2016 poniedziałek (330 km)

Jak co dzień już o 9.00 na motocyklach i rankiem szybki przejazd do Borysowa. Na rogatkach wita nas Ałła Nicijewska, będąca prezesem Związku Polaków na Białorusi i prowadzi nas do Domu Polskiego w Borysowie. Tu też mamy spotkanie z miejscową społecznością pochodzenia polskiego. Witają nas harcerze i grupa mieszkańców miasta zapraszając na poczęstunek. Po ciekawym spotkaniu jedziemy w rejon, gdzie w czasie wojny napoleońskiej 1812r. trwały walki podczas przeprawy przez rzekę Berezynę. Był tu też spory wkład oręża polskiego związany z budową i utrzymaniem przeprawy mostowej. Borysów był miejscem przeprawy wojsk Napoleona przez Berezynę, podobnie jak podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1919r. Odwiedzamy miejsca związane z udziałem Polaków w bitwie (54.32641 28.35396).

Następnie udaliśmy się do Chatynia. Obecnie w Chatyniu znajduje się odsłonięty 5 lipca 1969r. kompleks monumentalnych pomników poświęconych zamordowanym. Główna figura wykonana z brązu o wysokości 6,1 m przedstawia mężczyznę, który trzyma w rękach martwego chłopca. Przedstawia on prawdziwy fakt związany z mordem chatyńskim – ojciec, 56-letni wioskowy kowal Wosip (Józef) Kamiński, także ranny i poparzony w czasie masakry, po odzyskaniu przytomności rzeczywiście znalazł wśród spalonych zwłok pomordowanych dogorywającego własnego syna, który zmarł na jego rękach. Miejsce po każdym spalonym domu wioski Chatyń otacza symboliczny fundament. W środku każdego z 26 fundamentów stoi obelisk zwieńczony dzwonem, który symbolizuje komin po spalonej chacie. Pojedyncze dzwony „odzywają się” co 30 sekund, aby uzmysłowić zwiedzającym fakt, że w czasie II wojny światowej co pół minuty ginął jeden obywatel Białorusi. Jest to symbol ponad 600 spacyfikowanych miejscowości w okresie II wojny światowej, podczas okupacji niemieckiej. W uszach zachodniej opinii publicznej nazwy „Khatyn” i „Katyn”, brzmiały właściwie tak samo. Kreml nie ustawał więc w wysiłkach, by zbrodnię radziecką zatuszować za pomocą hitlerowskiej. W tym miejscu, gdzie ulokowano ogromne mauzoleum, Niemcy wymordowali bez litości stu kilkudziesięciu mieszkańców Chatynia, w tym wiele dzieci. Ale wobec skali niemieckich zbrodni na wschodzie, nie była to masakra ani bezprecedensowa, ani najkrwawsza. Zresztą tuż po przepędzeniu Niemców z Białorusi, nikt o Chatyniu nie pamiętał, bo podobnych wsi, które hitlerowcy zrównali z ziemią, były tam setki. Po co więc ćwierć wieku później Sowieci zbudowali tutaj olbrzymie miejsce pamięci, do którego zapraszano prezydentów, premierów i spędzano miliony turystów? Wojenna kaźń mieszkańców wsi była tylko pretekstem – chodziło o to, by na zachodzie pamiętano o „zbrodni chatyńskiej, której dokonali Niemcy”, nie zaś o tym, kto i po co mordował polskich oficerów w odległym o 250 km Katyniu. (54.33450 27.94436).

Z Chatynia przejechaliśmy obrzeżami stolicy Białorusi Mińska do miejscowości Ratomka, gdzie mamy dzisiejsze zakwaterowanie w ośrodku jeździeckim „Ratomka” (53.93832 27.34128).
Tu czeka na nas autokar i przewodniczki, a my dalszą część programu zwiedzania Mińska, realizujemy w trybie wycieczkowym.
Najpierw przejeżdżamy przez miasto i docieramy do dzielnicy miasta Kuropaty, miejsca stracenia wielu Białorusinów, Polaków i Żydów w okresie terroru stalinowskiego. Kuropaty, to historia wielkiej zbrodni i wielkich manipulacji, wzajemnych oskarżeń i tchórzostwa. Głównym bohaterem dokonanych tu zbrodni jest zbiorowa mogiła ofiar komunistycznego ludobójstwa w uroczysku zwanym przez miejscowych Borem, w pobliżu Mińska. Dopiero w roku 1988 wyszły na jaw popełnione tu masowe komunistyczne zbrodnie. Głównymi ofiarami byli Polacy, Białorusini i Żydzi. Polaków i Białorusinów mordowano jako rzekomych szpiegów na rzecz pańskiej Polski, natomiast Żydzi padli ofiarą obłędnego antysemityzmu Stalina, jak również jego żydowskich towarzyszy zbrodni NKWD m.in. Trockiego, Kaganowicza, czy też Berii. Na podstawie opublikowanego artykułu 14 czerwca 1988r. prokuratura Białoruskiej SRR wszczęła śledztwo w sprawie kryminalnej. Na terenie o powierzchni ok. 30 ha odkryto 510 mogił. Pierwsze śledztwo zakończyło się w listopadzie 1988r.. Prokurator generalny BSRR Hienadź Tarnauski określił liczbę zabitych na co najmniej 30 tysięcy osób. Po zakończeniu czynności śledczych Prokuratura Generalna BSRR podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie kryminalnej i zapisała co następuje… wykazano ponad wszelką wątpliwość, iż egzekucje skazanych, wykonane zostały przez współpracowników komendantury NKWD BSRR. Biorąc pod uwagę, że kierownictwo NKWD BSRR i inne osoby winne tych represji zostały skazane na karę śmierci lub zmarły, na podstawie powyższego, kierując się paragrafami , sprawa kryminalna, wszczęta w związku z odkryciem grobów w kompleksie leśnym Kuropaty, zostaje umorzona. Znalezione podczas ekshumacji grobów elementy odzieży, obuwia, a także przedmioty nieposiadające wartości, zniszczyć. Liczba ofiar w Kuropatach nie została dokładnie określona, a archiwa KDB dotyczące sprawy są utajnione. W 1994r. uroczysko Kuropaty odwiedził m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton. Przekazał wówczas w darze „od narodu amerykańskiego narodowi Białorusi na pamiątkę” granitową ławkę, którą później zaczęto nazywać potocznie „ ławką Clintona”. Pomnik wielokrotnie był niszczony. Oficjalnego pomnika nie ma do tej pory. Praktycznie jest to teraz memoriał stworzony przez ludzi. Każdego roku przynoszą kilkadziesiąt nowych krzyży. Mimo tego, że są zawsze niszczone przez wandali, a i tak jest ich coraz więcej i więcej w tym lesie.(53.96772 27.94436).
Wracając do centrum przejeżdżamy najważniejszymi prospektami, Niepodległości i Zwycięstwa. Następnie na piechotkę obchodzimy starówkę Mińska. Docieramy pod kościół pw. św. Szymona i Heleny, ratusz, dawny zespół klasztorny bernardynek obecnie sobór prawosławny oraz Miejski Dwór Wańkowiczów… Pełnił funkcję swego rodzaju salonu artystycznego. Oprócz znanych przedstawicieli rodu Wańkowiczów, bywali tu między innymi Stanisław Moniuszko, Władysław Syrokomla i Wincenty Dunin-Marcinkiewicz.

Dzień 7 07.06.2016 wtorek (250 km)

Rano krótki dojazd do Rakowa pod stary cmentarz, a następnie odwiedzamy galerię Januszkiewiczów. Walery Januszkiewicz jest twórcą pomnika Adama Mickiewicza stojącego obecnie w Nowogródku. Miejscowość i okolice opisywane były często w utworach Sergiusza Piaseckiego m.in. w „Kochanku Wielkiej Niedźwiedzicy. 10 lat temu artysta Feliks Januszkiewicz, stworzył w Rakowie prywatną galerię. Jak sam mówi… pierwsze eksponaty znalazł w swoim ogrodzie. Wycieczka z Feliksem, to już sam w sobie artystyczne show bez końca. Posiada wielką historyczną wiedzę o minionych czasach i regionie w którym mieszka i z którego pochodzi. W jego zbiorach znalazły się „dajbeszki” – drewniane pałeczki, którymi mężowie okładali swoje żony, ale jak zapewnia Feliks, było to bicie profilaktyczne, dozwolone jedynie w czwartki. Są też stare naczynia, przedmioty użytku codziennego, rowery, wózek dziecięcy, wieszak z rogami krowy, mnóstwo obrazów, można zaglądnąć do specyficznej bani. Wycieczka do Rakowa, to najlepsza lekcja historii. Pan Feliks naprawdę działa na wyobraźnię. Każdy pokazany przez niego eksponat ma swoją historię, a barwne opowieści pozwalają bez wysiłku przenieść się w przeszłość (53.96558 27.05626).
Po drodze do Nieświeża zaglądamy do Iwieńca i zwiedzamy zespół klasztorny franciszkanów z kościołem św. Michała (53.88699 26.73823).

Na Nieśwież przeznaczyliśmy sporo czasu, aby dokładnie zwiedzić zespół pałacowo-parkowy, dawna rezydencja i ośrodek dóbr Radziwiłłów, wpisany w 2005r na światową listę UNESCO (53.21735 26.67815). Na wyspie na jeziorze zwanej tu stawem oraz nad rzeką Uszą, wznosi się jedna z najwspanialszych magnackich rezydencji I i II Rzeczypospolitej, Zamek książęcy Radziwiłłów w Nieświeżu. Zbudowany według najlepszych ówczesnych zachodnioeuropejskich wzorów zamek z wysoką wieżą początkowo składał się z trzech oddzielnych budowli. Były w nim też stajnie i inne obiekty gospodarcze, należał do najpotężniejszych na terenie W. Ks. Litewskiego. Zdobyć udało się go dopiero Szwedom podczas Wojny Północnej w 1706 roku. A następnie doszczętnie ograbić, zatopić 21 armaty i spalić razem z miastem. Odbudował go w latach 20 – 40-tych XVIII w. ks. Michał Kazimierz Radziwiłł zwany „Rybeńko” ( 1702 – 1762 ). Byłem tu w 2004r, wiało tylko grozą i ruiną, po czasach gdy zakończył w jego murach funkcjonować obiekt szpitalno-sanatoryjny. A było to tak… Najpierw pojawili się w nim bolszewiccy komisarze. Później w pałacu urządzono szpital dla niemieckich, a następnie radzieckich oficerów. Kolejno też lecznicę dla partyjnej i państwowej „nomenklatury” oraz między kołchozowe sanatorium. Nowi właściciele kierowali się, jak można przeczytać we wspomnianym przewodniku, zasadą: „Pokój chatom, wojna pałacom”. Obcy ludzie przynieśli swoje plebejskie wartości i nawyki. Przerabiali, przemalowywali, przestawiali. A dzieła zniszczenia dopełnił pożar w końcu 2002 roku. Obecnie rezydencja pieczołowicie odrestaurowana i oddana do użytku jako muzeum w 2012r., przyciągając rzesze zwiedzających. Przy wejściu na trakt prowadzący do zamku stoi kościół katolicki pw. Bożego Ciała, fundacji Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła „Sierotki”. W 1446 r. król Kazimierz Jagiellończyk przekazał Nieśwież Mikołajowi Niemirowiczowi, bojarowi litewskiemu, który wybitnie przysłużył się wyniesieniu Kazimierza Jagiellończyka na tron. Rok ten uważa się za właściwą datę założenia Nieświeża, którą potwierdzają źródła historyczne. Po Niemirowiczu Nieśwież przechodzi w posiadanie litewskiego rodu Kiszków, którzy są właścicielami Nieświeża i istniejącego tu drewnianego zamku do 1533r.. Po Annie z Kiszków miejscowość przeszła na własność jej synów Mikołaja Radziwiłła „Czarnego” i jego brata Jana. To w rękach „Czarnego” skupiły się najważniejsze urzędy -marszałek wielki litewski, kanclerz wielki litewski czy wojewoda wileński, ale i brat stryjeczny Barbary Radziwiłłówny. To on stworzył potęgę rodu. Wielką rezydencję w Nieświeżu założył jednak dopiero syn Mikołaja- Mikołaj Krzysztof zwany „Sierotką”.W 1551r. tutaj zostały sprowadzone radziwiłłowskie archiwa, a w 1586r. cały majątek został zamieniony w ordynację. Zamek odbudował jeden z najbardziej zasłużonych dla Nieświeża ordynatów- hetman wielki litewski i wojewoda wileński Michał Kazimierz Radziwiłł „Rybeńko”. Najbardziej sławnym jednak właścicielem Nieświeża był znany z licznych ekstrawagancji syn Michała Kazimierza-wojewoda wileński Karol Stanisław „Panie Kochanku”. I można by tak pisać jeszcze, bo to zabytek o bogatej i barwnej historii, lepiej przyjechać i go zobaczyć, gdyż to najcenniejszy zabytek tego miasta.

Z Nieświeża jedziemy pod następny zamek, znajdujący się w miejscowości Mir. Budowę zamku w stylu gotyckim, rozpoczął na przełomie XV i XVI w., marszałek litewski, namiestnik lidzki, starosta brzeski i kowieński Jerzy Illinicz. Miało być to założenie typowo obronne – czworobok kamienno-ceglanych murów obwodowych z potężnymi basztami narożnymi i nieistniejący dziś jednopiętrowy budynek mieszkalny w płd-zach. części dziedzińca. Na środku zachodniego muru… piąta potężna wieża, a zarazem brama skierowana ku drodze prowadzącej przez Nowogródek i Lidę do Wilna. Mury baszt miały do 3 m gr. i aż 13 m wys. Koniec XVI w. to zmiana właściciela… zamek w Mirze stał się własnością księcia Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła, zwanego „Sierotką”. I z Radziwiłłami związana jest druga faza budowy… powstaje renesansowy pałac wzdłuż murów północnych i wschodnich. Podpiwniczony, trzykondygnacyjny budynek zostaje udekorowany wapiennymi portalami, balkonami, gankami. Niejako przy okazji zamurowano strzelnice, przebito okna i przebudowano średniowieczne korony murów. Zamek otoczono wysokim wałem ziemnym z fosą zasilaną wodą z pobliskiej rzeki. Z czasów Radziwiłłów pochodzi również legenda o tunelu łączącym zamek w Mirze z oddaloną o ponad 25 km rezydencją w Nieświeżu. Zamek był wielokrotnie niszczony w latach 1655 i 1705 przez szwedzkie wojska, w roku 1812 został spalony przez oddziały rosyjskie. Wiek XIX to czas, gdy Zamek w Mirze przechodził z rąk do rąk i powoli zmieniał się w romantyczną ruinę. Aż w 1891r. jego właścicielem został książę Mikołaj Światopełk-Mirski, być może przyciągnięty nazwą Mir. Prace budowlane postępują bardzo szybko … staw, ogród angielski, kaplica rodowa, a wreszcie odbudowa i przebudowa rezydencji. Zamek w Mirze był w posiadaniu Światopełk-Mirskich do 1939r.. Z tą przebudową wiąże się również tragiczna historia. Podobno Mikołaj ściągnął na siebie klątwę po tym, jak kazał wyrąbać kwitnący ogród włoski i wykopać w tym miejscu staw. Ogród z zaświatów mścił się na swoim mordercy… niedługo potem w rzeczonym stawie utonęła młoda księżniczka. II wojna światowa to nowe funkcje dla zamku w Mirze. Po „bohaterskim wyzwoleniu ziem białoruskich spod jarzma polskiego”, Armia Czerwona zorganizowała tu skład broni. Po przejęciu przez Niemców powstało tu getto i obóz jeniecki. Zginęło około 1000 Żydów, głównie w masowej egzekucji z 13 sierpnia 1942 roku. Po zakończeniu wojny zamek aż do 1962 r. był schronieniem dla okolicznej ludności, która straciła swoje domy. Kolejne kilkadziesiąt lat to czas postępującej ruiny. Odbudowa zamku w Mirze rozpoczęła się w 1991r., po powstaniu niepodległej Białorusi. Trwała do 2000 r. i wtedy też został on wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. (53.45200 26.46984).
Ostatnim zwiedzanym obiektem na dzisiejszej trasie był dwór w Zaosiu – miejsce urodzenia, obecnie muzeum Adama Mickiewicza. Wśród kołchozowych pól stoi niewielkie gospodarstwo. Drewniany, kryty strzechą dworek z gankiem, bardziej przypominający zamożniejszy chłopski dom niż szlachecką siedzibę. Naprzeciwko niego piętrowy podcieniowy spichlerz, gdzie zwykł nocować Adam Mickiewicz, gdy odwiedzał tu krewnych Stypułkowskich, którzy w 1806r. Przejęli folwark po jego rodzicach. Tuż obok obora, stodoła i studnia z żurawiem. Ten renesansowy dwór, to miejsce, w którym 24 grudnia 1798 roku w rodzinie drobnego szlachcica Mikołaja Mickiewicza i jego żony Barbary z Majewskich, urodził się największy polski poeta romantyczny, Adam Mickiewicz (53.28936 26.10137).

Pod wieczór docieramy do Baranowicz, gdzie mamy zakwaterowanie w domu misyjnym przy ul. Szewczenki 6 (53.14356 26.00542).

Dzień 8 08.06.2016 środa (250 km)

Dojeżdżamy do Słonimia i zwiedzamy barokowy kościół św. Andrzeja. Został wzniesiony w 1775r. w stylu późnego baroku. W czasie I wojny światowej został poważnie uszkodzony, następnie, po remoncie, ponownie służył miejscowej parafii rzymskokatolickiej. Po II wojnie światowej, władze radzieckie zamknęły kościół i zaadaptowały go na magazyn soli, co przyczyniło się do postępującej dewastacji obiektu. Wspólnota wiernych odzyskała świątynię w 1991r., parafię słonimską objęli kapucyni, którzy w latach 1991-1993 przeprowadzili remont. W mieście znajduje się budynek starej synagogi z XVII, a ponadto zachwyca zabytkowa zabudowa rynku (53.09754 25.33023).
Następnie docieramy do miejscowości Różana (52.76475 25.89081). Najpierw zaglądamy do kościoła św. Trójcy, wzniesionego w 1617r. dzięki wspólnej fundacji Lwa Sapiehy i Aleksandry z Tyszkiewiczów Sapieżyny. Następnie odwiedzamy malownicze ruiny zamku Sapiehów, obecnie poddawane renowacji. Na pagórku górującym nad miasteczkiem, kanclerz Wielkiego Księstwa Litewskiego Lew Sapieha wzniósł pałac w początkach XVII w. i w nim gościł królewicza Władysława Wazę idącego w 1617r. z armią na Moskwę. Kazimierz Lew Sapieha podejmował tu ponownie Władysława IV już jako króla Polski. Rezydencja została zniszczona podczas wojny domowej szlachty z Sapiehami w 1698r. Nowy pałac kazał zbudować kanclerz litewski książę Aleksander Sapieha w latach 1784-1788. W 1784r. kanclerz gościł w pałacu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Aleksander Sapieha przeznaczył jedno ze skrzydeł swej rezydencji na teatr, założył też w Różanie i innych swych dobrach kilka fabryk włókienniczych. W 1831r. Rosjanie za udział w Powstaniu listopadowym skonfiskowały Eustachemu Sapiesze dobra różańskie i dereczyńskie, a następnie przerobiły pałac na fabrykę włókienniczą. Pałac został spalony w 1914r. podczas I wojny światowej po czym po 1930r., rozpoczęto jego długą odbudowę, którą przerwało ponowne spalenie go w czasie II wojny światowej. Od 2008r. jest odnawiany dzięki funduszom Unii Europejskiej. W 2012r. wyremontowano bramę główną i odbudowano z ruin obie kordegardy. (52.14206 25.53181).

Następnym na trasie był Kosów Poleski. Obok dawnego pałacu Pusłowskich, zwiedzamy zrekonstruowany dworek – miejsce urodzenia Tadeusza Kościuszki. W I połowie XVIII w. folwark Mereczowszczyzna był własnością Sapiehów. W 1733r. objął go w zastaw Ludwik Tadeusz Kościuszko, w którego posiadaniu folwark znajdował się do czasu wykupienia w 1764r. Kościuszkowie przenieśli się wówczas do rodowych Siechnowicz. We dworze należącym do folwarku urodził się Tadeusz Kościuszko. Obecnie mieści się tu muzeum.(52.76598 25.12263).

Po południu docieramy do Pińska. Zakwaterowanie mamy w hotelu „Prypeć”, ul.Dnieprowskiej Flotylli 31 (52.11086 26.10357). Najpierw spacerujemy po starej części miasta, spoglądamy na pałac Butrymowiczów,zaglądamy do katedry, popatrzyliśmy na dawny kościoł Franciszkanów i kolegium Jezuitów. Wieczorem odbywamy przyjemny rejs statkiem po Pinie i Prypeci, gdzie niesamowicie rezolutna przewodniczka… opowiadała nam to i owo w niezwykle interesującym wydaniu, a my w tym czasie, wolnym od motocykli, przeszliśmy miękko w realizację wieczornych integracji.

Dzień 9 09.06.2016 czwartek (250 km)

Z Pińska jedziemy do Janowa Poleskiego i zatrzymujemy się pod kościołem p.w. Podwyższenia Krzyża Św. Obecnie jest to miejsce kultu św. Andrzeja Boboli, który został okrutnie zamordowany w okolicy tej miejscowości. Św. Andrzej Bobola żył w niespokojnych czasach na przełomie XVI i XVII wieku w Europie rozdartej podziałami religijnymi i politycznymi. Toczyły się wtedy wojny religijne. Bóg i Jego Kościół wykorzystywany był do osiągania politycznych wpływów. Taka sytuacja powodowała osłabienie jedności Kościoła. Bardzo wielu wiernych siłą wcielonych do Cerkwi z powrotem powracało do wspólnoty Kościoła Katolickiego. Jednym z głównych promotorów nawróceń na Polesiu był nasz patron.W zamęcie konfliktów roznieconych przez powstanie Chmielnickiego, dostał się 16 maja 1657r. we wsi Mohilno w ręce Kozaków. Traktowali go jako wroga politycznego z powodu nawracania ruskiej ludności prawosławnej na katolicyzm. Z pojmanego kapłana zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano do słupa i zaczęto bić nahajami, z zamiarem, by wyrzekł się wiary. Następnie oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z nich koronę na wzór Chrystusowej, włożyli ją na jego głowę i zaczęli go policzkować, aż wybili mu zęby. Potem wyrywali paznokcie i zdarli skórę z górnej części jego ręki. Obwiązali go i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej Bobola musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc, a oprawcy dodatkowo torturowali go szablami, raniąc mu palce, nogę oraz przekłuwając oko. Na koniec zawleczono go do rzeźni miejskiej, rozłożono na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury, wycięto mu skórę na głowie do kości, na plecach również, ale w formie ornatu, rany posypano sieczką oraz odcięto mu nos, uszy i wargi. Kiedy z bólu i jęku wzywał imiona Jezusa i Maryi, w karku zrobiono otwór i wyrwano mu język oraz grubym szydłem rzeźniczym podziurawiono mu lewy bok. Potem jego ciało szarpane konwulsjami powieszono twarzą do dołu. Katusze i straszne tortury trwały około dwóch godzin, po których uderzeniem szabli w szyję dowódca oddziału zakończył około godziny 15 jego nieludzkie męczarnie, powodując śmierć. Jan Paweł II pisał o ekumenizmie męczenników… „Oni powrócili w XX wieku, a z nimi powrócił św. Andrzej. Powrócił po swojej pośmiertnej długiej tułaczce do Ojczyzny w pamiętnym 1938 roku. Bóg chciał przez niego umocnić naszych Rodaków w obliczu prób, jakie na nich czekały w czasie II wojny światowej i w okresie komunistycznego zniewolenia. Powrócił św. Andrzej i pozostał Patronem naszej trudnej wolności, która nieustannie domaga się ofiarnego życia!”

Następnie odwiedzamy Kobryń. Obok prawosławnej cerkwi, znajduje się pomnik Aleksandra Mickiewicza, brata Adama. Podjeżdżamy również do centrum miasta pod Dworek Miejski zwany Domem Suworowa – czasowo mieszkali tu Aleksander Mickiewicz (brat Adama, wykładowcą prawa polskiego, litewskiego i rzymskiego w Liceum Krzemienieckim) i Romuald Traugutt, przyszły dyktator powstania styczniowego, który łączył ogromną religijność z poświęceniem dla ojczyzny. Obecnie mieści się tutaj wojskowo-historyczne muzeum, a przed domem stoi brązowe popiersie słynnego rosyjskiego wodza z 1848r. (52.21310 24.37546).
Dalej przejazd na północ od Brześcia, do miejscowości Skoki. W odrestaurowanym pałacyku działa Muzeum „Pałac Niemcewiczów”, realizujące projekty kulturotwórcze, promujące życie i twórczość najbardziej znanego przedstawiciela rodu, dramaturga i poety Juliana Ursyna Niemcewicza, ale i polityka, jednego z ojców chrzestnych Konstytucji 3 maja, sekretarza Tadeusza Kościuszki. W okresie istnienia Związku Radzieckiego w siedzibie rodu Niemcewiczów w Skokach mieściła się szkoła. To zapewne uchroniło obiekt przed całkowitym zniszczeniem. Nie ocalały inne budowle zespołu pałacowego: oficyny, brama wjazdowa i kaplica. (52.15579 23.638048).
Ostatnim miejscem na trasie po Białorusi jest Brześć. Najpierw odwiedzamy polski cmentarz wojskowy, a następnie zwiedzamy kompleksowo Twierdzę Brzeską. W roku 1833 rozpoczęto prace inżynieryjne nad przygotowaniem terenu, a dopiero 1 czerwca 1836r. przystąpiono do jej budowy. Wokół Twierdzy zbudowano I pierścień fortów zewnętrznych składający się z 10 ceglano-ziemnych fortów. Od 1919r. twierdza należała do Polski. Po wybuchu II wojny światowej zdobyta przez Niemców 17 września 1939r. po odparciu przez Polaków 7 szturmów XIX Korpusu Armijnego Generalnego Inspektora Wojsk Pancernych H. Guderiana. Po agresji Niemiec na ZSRR, twierdza ponownie znalazła się w rękach Niemców, w których pozostawała do 1944r.. Obrona twierdzy przez Sowietów w 1941r. mimo, że w propagandzie urosła do rangi symbolu bohaterstwa radzieckiego żołnierza, nie miała żadnego strategicznego znaczenia. Sowieci nie obsadzili całej twierdzy i nie przygotowali jej do obrony. W okresie pierwszej okupacji sowieckiej do 22 czerwca 1941r. służyła im przede wszystkim jako katownia, w której likwidowano polskich patriotów. Traktowano ją też jako punkt etapowy, w którym gromadzono więźniów przeznaczonych do dalszej deportacji. W twierdzy prawdopodobnie należy szukać śladów tzw. białoruskiej listy katyńskiej. Po 1989 roku rzadko można zobaczyć w polskiej telewizji filmy lub seriale rosyjskie. Przeważnie, jeżeli w ogóle, filmy rosyjskie są puszczane w polskiej telewizji o późnej porze. Najbardziej znane filmy sprzed 1989r. to m.in. „Ballada o żołnierzu”, „Los człowieczy”, „Tam gdzie lecą żurawie”, ale i zrealizowany stosunkowo niedawno, bo w 2010 r. film „Brestkaya Krepost” – „Twierdza Brzeska”. A co widzimy dziś?… niezwykłe efekty sowieckiej myśli estetycznej nie kończą się na bramie. Na teren Twierdzy Brzeskiej wchodzi się przez monumentalną bramę-gwiazdę. Przechodząc pod nią słyszymy rozlegający się z głośników komunikat o rozpoczęciu wojny, odgłosy bombardowania oraz pieśń „Święta wojna”, do której muzykę skomponował A. Aleksandrow, założyciel słynnego Chóru Aleksandrowa i autor muzyki do hymnu Rosji. Idąc dalej możemy obejrzeć wystawę sprzętu wojskowego – czołgi i artylerię, pomniki poświęcone obrońcom twierdzy, cmentarz żołnierzy radzieckich, cerkiew z II połowy XIX wieku, fragmenty ocalałej zabudowy oraz zakonserwowane ruiny murów obronnych. Z daleka widać wielki głaz, tym razem uformowany w popiersie gigantycznego żołnierza. Ten osobliwy pomnik (Monument „Męstwo”) otaczają ceglane koszary dziwnie ucharakteryzowane na bardziej zaniedbane czy stare niż są, oraz urokliwa fosa, w której zanurzają się płaczące wierzby. Żołnierz-gigant (z jednego boku… wygląda jakby się całował! Z drugiego… jego groźny wyraz twarzy, pała nieposkromioną nienawiścią! ), prawie całkowicie zdominował przestrzeń twierdzy (W 2014r. znalazł się na liście 11 najbrzydszych pomników świata, sporządzonej przez dziennikarzy CNN). Tuż za nim wznosi się dziwaczny, jeszcze bardziej monstrualny obelisk, nie do końca wiadomo do czego się odwołujący. Jest i rzeźba „Pragnienie” (przedstawiająca sowieckiego żołnierza, który ostatkiem sił, próbuje zaczerpnąć wody z rzeki. Jest to hołd oddany obrońcom twierdzy, którzy wiele dni, bez pożywienia i wody odpierali atak wroga), Muzeum Obrony Twierdzy Brzeskiej (podobno jest krótka wystawa poświęcona wrześniowej obronie Polaków!) i jest wieczny ogień. Słowem wszystko czego oczekiwać może łowca klimatów epoki radzieckiej, wędrujący po „Kompleksie Twierdza-Bohater”. Żeby trochę złagodzić ostrość krajobrazu, w tle majaczy cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy ze złocistymi baniami i cudownym, surowym wnętrzem oraz Monastyr Narodzenia Bogurodzicy. Zainteresowani innymi niż te promowane, losami twierdzy mogą przejść się do Muzeum Archeologicznego Bereście, albo poszukać ruin, których tu nie brak (był tu i zakon Jezuitów i klasztor Bernardynów oraz carski Biały Pałac).

Późnym wieczorem docieramy na przejście graniczne Brześć-Terespol. Trafiamy na strajk włoski w wykonaniu polskich pograniczników i odprawa trwa ponad cztery godziny. Dopiero przed północą docieramy do Kodnia, do domu pielgrzyma obok kodeńskiego sanktuarium, gdzie mamy ostatnie w czasie trwania rajdu zakwaterowanie.

Dzień 10 10.06.2016 piątek

Kodeń – zwiedzamy Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej. Pierwsze wzmianki o Kodniu pochodzą z wieku XVI, ale wiadomo, że już w XV w. istniały tu młyny wodne będące, podobnie jak cała najbliższa okolica, własnością czterech braci Ruszczyców. Od nich to pod koniec XV w. Jan Sapieha, syn Siemiona Sunigaiły, wojewoda trocki, nabył Kodeń z przyległościami. W latach 30 XVII w. Mikołaj Sapieha wybudował w mieście renesansowy kościół św. Anny. Od 1631r., po przywiezieniu przez Mikołaja Sapiehę z Rzymu skradzionego obrazu (dziś: Matka Boża Kodeńska), przedstawiającego malarską kopię hiszpańskiej rzeźby Matki Bożej z Guadalupe, Kodeń stał się miejscowością pielgrzymkową, a obraz wprowadzono do kaplicy zamkowej 15 IX 1631r.. Wiek XVII i XVIII to złote lata Kodnia, który był wtedy bogatym i dobrze prosperującym miastem, mimo złupienia kościoła św. Anny przez Szwedów w 1657r. oraz pożaru miasta i bazyliki w roku 1680. 15 sierpnia 1723r. z inicjatywy Jana Fryderyka Sapiehy, biskup łucki Stefan Rupniewski dokonał koronacji słynącego z cudów obrazu. Był to trzeci obraz koronowany na ziemiach Rzeczypospolitej, po obrazie Matki Bożej Częstochowskiej i obrazie Matki Bożej Trockiej. Po upadku powstania styczniowego, w którym mieszkańcy Kodnia brali aktywny udział, utracił prawa miejskie. 6 kwietnia 1875r. z rozkazu cara kościół św. Anny zamieniono na cerkiew prawosławną, natomiast obraz Matki Bożej w sierpniu 1875r. wywieziono na Jasną Górę, skąd powrócił dopiero 4 września 1927r.

W południe, po wspólnym obiedzie nastąpiło zakończenie rajdu. Po pożegnaniu się z pilotem rajdu p. Haliną i współuczestnikami, ruszamy dalej na trasę i kierujemy się bocznymi drogami do Długosiodła, gdzie wyznaczyliśmy sobie spotkanie z Basią i Przemkiem.

Dzień 11 11.06.2016 sobota

Wykorzystując wspaniałą aurę, jedziemy na objazdówkę po okolicy. Zaglądamy do Pułtuska i Serocka. Pułtusk to miasteczko na skraju Puszczy Białej nad Narwią, którego historia sięga aż IX-X w. Ta niewielka miejscowość może poszczycić się najdłuższym brukowanym rynkiem w całej Europie, którego długość wynosi 380 metrów. Jego oś wyznacza gotycko-renesansowa wieża ratuszowa z XVI w., w której znajduje się obecnie Muzeum Regionalne. Najważniejsze atrakcje miasta, to zamek, którego historia sięga XIII w. oraz gotycka Bazylika kolegiacka Zwiastowania NMP z XV w., czy Kaplica św. Marii Magdaleny znajdująca się właśnie na rynku. Po spacerze po tym niezwykle ciekawym mieście, odbywamy rejs gondolą po rzece Narwi.

Dzień 12 12.06.2016 niedziela

Powrót do domu. Malowniczą trasą w pięknej pogodzie z Długosiodła, przez Mińsk, Górę Kalwarię, Końskie, Zawiercie, Jaworzno na dystansie 460km, pod wieczór docieramy do naszej „Chałupy na Górce” – patrzymy na licznik razem wyszło w tej podróży 3780km.

bialorus-trasa

Teraz wypadało by nieco podsumować ten intensywny przejazd:

Mamy w związku z tym pobytem, spotkaniem z wieloma ludźmi, tak polskiego, jak i białoruskiego pochodzenia oraz przejazdem na dystansie 2300km po Białorusi wiele nowych spostrzeżeń i refleksji w kontekście naszych poprzednich bytności w tym kraju. Kiedy byłem tu 12lat temu wiało komuną, ludzie żyli na skraju nędzy, a sklepy zaopatrzone były nad wyraz skromnie w siermiężny, niskiej jakości towar. Milicja stała na każdym większym skrzyżowaniu, czyhając na sposobność wyrwania łapówki. Co widzimy dzisiaj – czystość, porządek, drogi w nienagannym stanie, doskonale oznaczone, wykoszone pobocza, a wokół skromnych, ale schludnych domków zadbane i wymalowane płoty. Czyżby plan Łukaszenki na dłuższą metę dawał pozytywny efekt? Przecież bywamy często na Ukrainie i choć oba państwa startowały w pokomunistycznym bycie z tego samego pułapu i w tym samym czasie, to Ukraina przedstawia makabryczny widok, skorumpowane służby publiczne i policja, łapówkarstwo sięgające kosmicznych rozmiarów, zaniedbane do granic możliwości państwo pełne wszelakiej maści oligarchów dojących biedny naród. Jesteśmy zadziwieni pozytywnymi zmianami na Białorusi, tak na wygląd, oceniając zupełnie pobieżnie, już nic nie różni to państwo od normalnych państw europejskich. Jest oczywiście skromniej, ale przerażającej biedy nie widać. Zwracaliśmy uwagę na podejście mieszańców do swego prezydenta – mówią o nim „pan prezydent” i zawsze wyrażają się z aprobatą. Nawet nasi, z pochodzenia Polacy i polscy księża używają tego przedrostka mówiąc o prezydencie Białorusi. Podnoszą jego gospodarność i nie wnoszą zastrzeżeń, co do podejścia władz w sprawach religijnych. Wielokrotnie rozmawiając z miejscowymi społecznościami, ludzie podkreślali fakt spokoju, uporządkowania i stanu braku wojny, jako główny aspekt ich obecnego życia. Jak wiemy z historii, tereny Białorusi, każda z wojen dotykała zawsze co najmniej dwa razy, a od wojny napoleońskiej 1812r., gdzie wyginęła ponad połowa społeczności, takie kataklizmy przeszły jeszcze parę razy. Pomimo, że żyje się skromnie, ludzie są zadowoleni, chętni rozmowy, mniej zajmują się polityką, szanują spokój. Często słyszeliśmy też słowa, a co by było gdyby dotarła tu Unia Europejska? Nie produkowano by traktorów „Białoruśka”, nie było by ciężarówek i autobusów „MAZ” i innych fabryk produkujących białoruskie wyroby, byłyby natomiast zachodnie koncerny, bezrobocie, oligarchowie i rozwarstwione materialne społeczeństwo, którego na terytorium 2/3 wielkości polski, jest tylko 9 mln ludzi. A tak, patrzymy na zagospodarowane pola, obrabiane białoruskim sprzętem, nie zauważyliśmy żadnych nieużytków, wszystko zadbane i zorganizowane, co świadczy bardzo pozytywnie o wszelakich służbach działających w państwie. Po powrocie do Polski, jadąc terenami Polesia drugorzędnymi drogami. zauważamy jak fatalne drogi mamy w porównaniu do tych białoruskich, też bocznych. Łukaszenko, niegdysiejszy prezes kołchozu, realizuje skrupulatnie założenia swojego programu gospodarczego, a Białoruś cały czas idzie do przodu, czego najdobitniejszym przykładem jest stolica, Mińsk, obecnie pięknie zagospodarowana i nowoczesna metropolia, którą na każdym kroku chwalą się mieszkańcy. Czy u nas taki porządek polityczny byłby do zaakceptowania, z pewnością nie, ale w tamtejszej sytuacji geopolitycznej jednak się sprawdza. Bez pewnej formy dyktatury, niedojrzałe społeczeństwa o niewyrobionej świadomości narodowościowej i politycznej, nie potrafią w pełni demokratycznie funkcjonować. Z pełna odpowiedzialnością zapraszamy do odwiedzenia Białorusi, państwa którego ogromna część swojej historii wywodzi się z kultury i historii Polski. Polacy są tam mile widziani, nas się po prostu lubi, nie ma żadnych zagrożeń, jest spokój i bezpiecznie, a pamiątek i miejsc związanych z dawną świetnością i wielkością Polski nie brakuje i są obecnie pieczołowicie odbudowywanie i restaurowane.

…Wojtek…

… pomimo wzrostu zainteresowania w ostatnich latach ziemiami wschodnimi, Białoruś jest rzadko odwiedzana przez turystów. Dlaczegóż?… Poniewóż… nie znajdziecie tutaj światowej klasy obiektów (takich znanych, modnych, wziętych i uczęszczanych), ani morza (czyli kurorty w odwrocie), ani gór (wędrówki, wspinaczki, kiedy najwyższy szczyt to „Góra Dzierżyńska”, wysokość 345 m n.p,m. i jeszcze ta niechlubna nazwa), ani różnorodności zwierzą (tylko krowy i krowy), ani zadziwiających cudów przyrody, ani… no chyba że wstawimy tu ziemniaki, które goszczą często na białoruskich stołach, specjaliści potrafią przygotować z nich niemal 2 tysiące potraw. W ciężkich czasach, kartofle nieraz ratowały ludzi od śmierci głodowej. Na Białorusi, ziemniak od dawna uważany jest za jej nieoficjalny symbol. Kraj ten znajduje się wśród siedmiu największych na świecie producentów kartofli, a pod względem produkcji na jednego mieszkańca… Białoruś zajmuje pierwsze miejsce na świecie. Wobec tego postanowiono „uczcić” ziemniaka i postawiono mu pomnik, który znajduje się w Mińsku. A może bocian?… jest powszechnie uważany za symbol Białorusi. Jest wybijany na monetach i uwieczniany na rządowych dokumentach. Nie… nie… wartość Białorusi polega na czymś innym… to ważne wydarzenia, przebogate dzieje tych terenów, znane postacie historii i kultury, wszak to właśnie z białoruskich ziem Rzeczypospolitej wywodzili się m.in. Adam Mickiewicz, Eliza Orzeszkowa, Tadeusz Kościuszko, Tadeusz Reytan, Julian Ursyn Niemcewicz, Romuald Traugutt. Pod tym właśnie względem, kulturowym i historycznym… wartość zachowanych obiektów jest niewymierna, są one właśnie tym cenniejsze, ponieważ przetrwały tak wiele dziejowych zawieruch. Zdecydowaną większość stanowią zabytki sakralne oraz zespoły dworskie i pałacowe. Mogłabym powiedzieć, że zrujnowane dwory i pałace oraz ograbione świątynie na Białorusi, są cenniejsze od znakomitych zabytków zachodniej Europy, bo są niepowtarzalną pozostałością wieloetnicznej i wielokulturowej Rzeczypospolitej, której wpływy kulturowe, mimo ponad stuletniego okresu zaborów, przetrwały na ziemiach wschodnich do początków naszego stulecia. Obecnie, obok ciągle żywej legendy dawnych Kresów oraz przebogatej literatury tych terenów, zabytki te są jedynymi reliktami minionego świata, który uległ zagładzie w zetknięciu z nieludzkim imperium sowieckim. Patrząc na tu i teraz, Białoruś pomimo dominującego „wyznania” jakim jest Łukaszenkizm, bo przecież bezwzględny dyktator patrzy… rozwija się stabilnie i bez pożyczek z zachowaniem wszystkich „zdobyczy socjalizmu” dotyczących opieki socjalnej. Ostrożny proces prywatyzacji, dostęp do bogactw dla inwestorów zagranicznych mocno ograniczony, realny wzrost PKB. Prezydent mówi: „Obraliśmy kurs, aby się nie zadłużać. Dlatego, że nasze dzieci nie powinny płacić za nasze szczęśliwe życie. Oczywiście, możemy nabrać długów, ale ktoś musi je spłacić.”. Brak uzależnień?… Brak wpływów?… nie tak do końca… raz to jest gazowa broń Putina… raz tęsknoty homo sovieticus… „prorosyjskość” tymczasowa?… czy może proeuropejskość tymczasowo oddalona?… Amica Russia… sed magis amica pecunia… zawsze można zmienić przyjaciela”…. byle pieniądze się zgadzały.

…Wiola…