…piękna nasza Polska cała…

Dysponując samochodem i wolnym czasem, choćby najbardziej okrojoną wersją (od piątkowego popołudnia do niedzieli) można przejechać i pół Polski, by znaleźć się w ładnej, jeszcze nieznanej okolicy. A Polska jest niezwykle interesująca, a my mówiąc nieco nieskromnie… znamy ją doskonale.

Wielu z nas bywa w wielkim świecie, ale niewielu zna swój własny kraj. A warto czasem przypomnieć sobie takie odkrycia, gdzie trafiamy w miejsce w którym nie byliśmy nigdy w życiu i nagle olśnienie: rynek piękny jak we Włoszech, restauracyjki jak we Francji, dwory jak w królewskiej Anglii, drewniane wioseczki jak na Syberii, pola jak na Ukrainie, wiatraki jak w Holandii, pałace jak przystało na Europę, góry urokliwe jak wszystkie inne na świecie, cerkwie jak na wschodzie i można by tak wymieniać jeszcze długo…a ja wolę przytoczyć fragment popularnej kiedyś piosenki o koniu z grzywą rozwianą, co ,,polubił siana woń”…,,mam szałas na połoninie/piękniejszy niż w mieście dom…”. To doskonałe odzwierciedlenie ludzkich tęsknot, poszukiwanie ciszy pierwotnej przyrody, to taka nostalgia za rajem utraconym w dobie nieuniknionego postępu cywilizacyjnego, ataku zmian, gdzie w szklanym tyglu mieszają się jedynki i zera…świat nie czeka…wszystko płynie…również czas…jak to kiedyś powiedział pewien pan Tarhei ;-)

Od ostatnich motocyklowych wojaży, już po zakończeniu sezonu moto minęło sporo czasu, tak więc postanowiliśmy wzorem sprzed dwóch lat, w tej końcówce 2012r odbyć sentymentalną podróż wokół Polski naszą terenową Toyotą Hilux 4×4, unikając głównych dróg…jak zarazy. Głównym założeniem było korzystanie z agroturystyk, tylko tych których funkcjonowanie jest zgodne z założeniem, jakie daje to słowo w połączeniu z ideą tego typu zakwaterowania. Chcielibyśmy wręcz utworzyć ich listę , ale tylko tych wartych polecenia w oparciu o własne doświadczenia lub polecone i rekomendowane przez naszych przyjaciół podróżników. Ruszyliśmy najpierw z naszej Chałupy na Górce szlakiem południowej Polski na wschód poprzez Beskidy w Bieszczady. Szczegółowej trasy nie będziemy opisywać jedynie w relacji zdjęciowej w ich opisie przekazujemy nazwy miejscowości odwiedzonych na trasie oraz krótkie informacje o napotkanych obiektach i zabytkach. Pierwszy nocleg wyznaczyliśmy sobie w Beskidzie Sądeckim w Strzeszycach 23, Gospodarstwo Agroturystyczne „ Za Piecem” Maria Orzeł 34-603 Ujanowice tel. (18) 333-41-16, tel. kom. 504-919-473, e-mail: orzelk2@o2.pl. Miejsce warte polecenia, historyczna wioska ze specyficzną zabudową, przez którą środkiem przepływa strumyk, a szczyty drewnianych budynków ulokowane są w szeregach po obu stronach. Oczywiście jak przystało na prawdziwą agroturystykę serwowano nam tylko swojskie wyroby, łącznie z chlebem i świeżo dojonym, jeszcze ciepłym kozim mlekiem. (cena noclegu ze śniadaniem podczas jednodniowego pobytu 50zł, powyżej jednego dnia- 45zł od osoby .

Dalej poprzez przepiękny Beskid Niski, malowniczymi trasami, łemkowskimi traktami w zimowej szacie dotarliśmy w Bieszczady i tam po wielu perypetiach ze znalezieniem prawdziwej agroturystyki, a nie szumnego hasła…dotarliśmy do Cisnej, gdzie wreszcie udało się takową znaleźć. Cisna – agroturystyka „Ostoja”, Maria i Waldemar Wierzbiccy, 38-607 Cisna 55, tel: 13 4684792, kom: 691 892657. Jeśli będziecie w tych stronach to warto skorzystać, można liczyć na przygotowanie posiłku i miłą atmosferę w myśliwskich klimatach.

Następny dzień to wzór zimowej aury, a my jako chyba jedyni turyści w tych stronach podróżujemy w blasku słońca po bieszczadzkich pętlach, aby poprzez Zalew Soliński, przełom rzeki Wiar dotrzeć do Krasiczyna. Tam już w półmroku odbyliśmy spacer wokół zamku, a na nocleg zawitaliśmy w progi Dworu w Boratyniu. (Boratyn 232, 37-561 Chłopice  tel: 507 158740, 16 6240053). Miły właściciel, pasjonat, własnoręcznie odrestaurował dwór w dość specyficzny sposób i pomimo, że to nie agroturystyka, to z pewnością warto odwiedzić to miejsce, bo nie dostaniecie tu tylko klucza od pokoju, lecz za zaskakująco przyzwoitą cenę…ogromny pokój z cyrkowymi klaunami namalowanymi na ścianach i suficie po kaczkę z jabłkami, pakietem dodatków, wyszukanym deserem oraz lampką wina…a wszystko to za cenę 140 zł. Poranną jajecznicę podawał sam właściciel, opowiadając przy tym…jak to wszedł w posiadanie tegoż dworu i etapy jego restauracji. Polecamy pod każdym względem. Ofertę tę wyszukaliśmy w internecie na Grouponie. ( Groupon – Oferty usług i zakupów z rabatami sięgającymi 50% – ostrzegamy jednak, że zdarzają się nieuczciwi oferenci usług, my jak dotąd tylko raz doświadczyliśmy tego, korzystając jedynie z usług hotelowo-gastronomicznych.

Dalej nasza podróż biegnie przygranicznym pasem szerokości 50km na północ wzdłuż granicy z Ukrainą. Odwiedzając na szlaku wiele zagubionych, niejednokrotnie rozpadających się cerkiewek dotarliśmy do miejscowości Ślipcze nad Bugiem, gdzie w zaprzyjaźnionej już od lat agroturystyce zostaliśmy na nocleg. Swojskie jedzenie, nalewki i pogaduchy przy pachnących piernikach…jak zwykle godne polecenia. Zofia Szlendak 22-500 Hrubieszów, Ślipcze 15, gm. Hrubieszów, tel: (84) 691 11 74 tel. kom: 500 067 138. Wszystkie podawane przez nas miejsca zakwaterowania świetnie mogą być wykorzystane w sytuacji zaplanowania motocyklowego, letniego objazdu naszego jakże pięknego kraju, w odcinkach około 200km dziennie.

Następny dzień to dalsza jazda na północ przy nieco gorszej pogodzie, zima w pełni, sypie śnieg, a mróz nie odpuszcza z wartościami poniżej -10Cº. Po dotarciu do miejscowości Kleszczele próbujemy coś znaleźć na dzisiejszą noc, jednak w tej prawie całkowicie prawosławnej części naszej kresowej Polski, gdzie baza kulinarno-noclegowa prawie nie istnieje, o tej porze roku to problem. Po wielu próbach w wiosce Dobrowoda, jesteśmy zdani na nocleg w nieciekawej agroturystyce, nastawionej bardziej na przyjmowanie robotników budowlanych w delegacji, niż turystów. Nie polecamy…więc nie podajemy namiarów.

Następny dzień wita nas lazurową, mroźną pogodą, gdzie w napotykanych wioskach, drewniane, małe domki lśnią w słońcu udekorowane sporej wielkości soplami. Choć skromnie, to widać, że miejscowa ludność, mówiąca specyficzną gwarą, dba o wystrój i porządek wokół swoich obejść. W takiej scenerii docieramy aż do Kruszynian, ulokowanych na tzw. Tatarskim Szlaku. Wieś Kruszyniany w XVII wieku została nadana przez króla Jana III Sobieskiego Tatarom, którzy wzięli udział w wojnie z Turkami stając po stronie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Społeczność tatarska po osiedleniu się zbudowała tu meczet, który po raz pierwszy wspomniany jest już w dokumentach z 1717. Oczywiście nie należy opuścić wizyty w agroturystyce - Tatarska Jurta, Kruszyniany 58, 16-120 Krynki, tel:85 7494052, e-mail: dzenneta@wp.pl . W wypadku jednodniowego pobytu cena noclegu wynosi 60zł od osoby. Warto popróbować u Dżennety Bogdanowicz tatarskich przysmaków (pierekaczewnik, kołduny tatarskie, cebulniki, pieremiacz, czebureki, kibiny, jeczpoczmaki i wiele innych pyszności). To tutaj w 2010r. przybył Książę Karol, by dotknąć świata Tatarów, bo przecież nie ma tatarskiego państwa- jednolitego, złączonego wspólną ziemią, historią, językiem, religią, kulturą i kuchnią. Są tatarskie narody rozproszone po całym świecie, każdy ze swoim skarbem wspomnień i doświadczeń. Narody te rozpoczęły swoją Wielką Wędrówkę w poszukiwaniu nowych ziem dla swoich rodzin i trzód w V i VI stuleciu( jeszcze przed powstaniem Islamu) z terytorium północnych Chin. W dzisiejszej kuchni Tatarskiej…jak w lustrze…odbija się cała historia tej wędrówki.  W Sokółce korzystamy z gościnności naszych przyjaciół motocyklistów Kasi i Wojtka, gdzie opowiadaniom nie ma końca.

Dalej podążamy na północ w kierunku Puszczy Augustowskiej, aby dotrzeć tego dnia do małej wioski Rudawka nad Kanałem Augustowskim, tuż przy granicy z Białorusią. Mamy zamiar zatrzymać się w znanej nam od dawna agroturystyce u rodziny miejscowego leśniczego. Tu zawsze w cudownej atmosferze spędzaliśmy wielokrotnie czas, kiedy to w letniej porze pływaliśmy na kajakach po kanale augustowskim i po Czarnej Hańczy. Obecnie pani Cecylia zamknęła swoją działalność, jej syn Marek zamknął wypożyczalnię kajaków, ruch turystyczny w tym jakże ciekawym regionie zamiera, brak turystów aż trudno nam w to uwierzyć. Pomimo teoretycznie otwartej śluzy granicznej na kanale, trasa tak wielkim wysiłkiem doprowadzona do użytku dwa lata temu…świeci pustkami, gdyż procedury ruchu kajakowego i wyłączności na organizowanie takich spływów powodują, że jest to sytuacja incydentalna. Pomimo to, jesteśmy wspaniałe przyjęci, na stół wędrują dopiero co upieczone placki ziemniaczane, zupa pomidorowa zdjęta prosto z żelaznej płyty pieca…wszystko smakowało wybornie( ogromny słoik malin dostaliśmy na wynos). Marek odrestaurował starą leśniczówkę i kontynuuje profesję po ojcu…w sąsiedniej gminie objął stanowisko leśniczego. Przy mołdawskim winie wspominamy nasze podróże na Syberię i po Gruzji, gdzie my przejeżdżaliśmy na motocyklu w zeszłym roku, a Marek wraz z niedawno poślubioną żoną, swoim Land Roverem, przemierzali ją w tym roku.

Nocne opady przywitały nas dodatkowymi 20cm śniegu, a porywisty wiatr na otwartych przestrzeniach nawiał zaspy, niejednokrotnie nie do przebycia nawet naszą terenową Toyotą. Prawdziwą ucztą dla zmysłów był przejazd leśnymi duktami (otwarte dla ruchu kołowego, nie polecam latem na motocyklu, cały szlak mocno piaszczysty) przez Puszczę Augustowską w poprzek z Rudawki do miejscowości Giby, nie przetartą po opadach śniegu trasą na odcinku prawie 30km.

Dalej pokonujemy tereny Suwalszczyzny aż po jezioro Wigry, aby skierować się następnie w stronę Mazur. Dzisiejszy przejazd w skrajnie trudnych warunkach tutejszej zimy z zadymkami i przebijaniem się przez zaspy, gdzie wielokrotnie wyciągałem nieszczęśników, którzy w nich utknęli. Dzień kończymy w Mikołajkach. Pusto, cicho, sennie, a wokół wszystko zasypane. Oprócz hotelu Gołębiewskiego, który omijamy wielkim łukiem, trudno znaleźć jakieś zakwaterowanie oraz jadłodajnię. Obiadokolacja w jedynym, otwartym podrzędnym barze, a nocleg w pustym o tej porze roku, funkcjonującym pensjonacie.

Przemierzamy w zimowej aurze piękne Mazury, tym razem zasypane śniegiem i skute lodem. Nie omieszkaliśmy odwiedzić znanej nam bindugi „Wysoka I” nad jeziorem Nidzkim, na dzisiejszy nocleg dotarliśmy pod Pasłęk i tuż za tą miejscowością, w wiosce Krosno, wynajmujemy miejsce w gospodarstwie agroturystycznym. Krosno 27, 14-400 Pasłęk, tel: 55 2485425, kom: 503 394389, e-mail: boleslawjankowski@op.pl . Ponownie trafiamy na lokum warte polecenia, gdzie domowe kulinaria przygotowane przez gospodynię smakują wybornie. Dodatkowo po swojskim śniadaniu dostajemy prowiant na drogę (seria naleśników z serem i dżemem).

Dalej wzdłuż zamarzniętego Kanału Elbląskiego, przez Malbork podążaliśmy w kierunku Żuław. Tu skupiliśmy się tym razem na dotarciu do zachowanych już w bardzo niewielkiej ilości budowli zwanych- domy podcieniowe. Udaje nam się odnaleźć kilka takich obiektów, niegdyś bardzo charakterystycznych, okazałych budynków ziemi żuławskiej. Nocleg na Mierzei Wiślanej w okolicy Krynicy Morskiej w pensjonacie u rybaka. Zimno, nieciekawie, niby pisze, że serwują jedzenie, a jest tylko możliwość zrobienia sobie herbaty, nie warty polecenia. Następnego dnia penetrujemy wioski rybackie po obu stronach mierzei i wzdłuż zatoki aż po Gdańsk. Warto zobaczyć jakże odmienne i senne życie snuje się w tych przeludnionych latem wioskach – kurortach, teraz zasypanych śniegiem i pozamykanych na cztery spusty.

Nawet w Gdańsku na starym mieście atmosfera bezruchu i prawie całkowity brak turystycznego życia.

Ponieważ podaż wyrobów z bursztynu jest rozmaita, a popytu brak, postanowiliśmy zapoznać się z tym tematem. Szukając, przypadkiem trafiamy do warsztatu pana Sławomira Jasińskiego przy ul. Mariackiej 30, tel: 502 84423. Nasz dwugodzinny pobyt rozpoczęty pytaniem ,,…a macie czas?”…zakończył się zakupem dwóch bransolet z naturalnego, nie obrobionego bursztynu (70zł za dwie szt.).

img_1653

Dodatkowo miły właściciel przekazał nam wielkie kompendium wiedzy na temat metod obróbki i co za tym idzie…wszelkich metod oszukańczych panujących i stosowanych w tym temacie. Polecamy ten warsztat i dokonanie zakupu pięknych naturalnych wyrobów, za naprawdę przystępną cenę.

Nocujemy w Sopocie w hostelu ,,Słoneczny Patrol”, ul. J.Haffnera 90, 81-715 Sopot e-mail: recepcja@slonecznypatrolsopot.pl tel: +48 722-021-605. My wykupiliśmy na tą okoliczność ofertę Grouponu za 89zł, normalnie pokój 2os. kosztuje 120zł. i znajduje się w końcowej części nadmorskiego bulwaru w kierunku Gdyni, 1,5km od centrum.

Dalej poprzez Gdynię kontynuujemy podróż wzdłuż zatoki, najbliżej jej brzegów w stronę Pucka i półwyspu helskiego. Dzień kończymy w Chałupach, gdzie mamy ponownie wykupione wcześniej oferty Grouponu. Jeśli ktoś będzie miał okazję z takiej oferty skorzystać to w Hotelu Meridian za przystępną cenę można spędzić bardzo mile czas, oczywiście tylko poza sezonem. Wszak jest to już bożonarodzeniowy okres i trudno z marszu w tym okresie, o tej porze roku, znaleźć jakieś stosowne do tego świątecznego czasu lokum. Podróż po półwyspie kończymy wspaniałym spacerem poprzez latarnię morską na Helu, obejściem plażą cypla w blasku słońca jako jedyni plażowicze, zwiedzeniem fortyfikacji obronnych z okresu międzywojennego i wizytą w fokarium.

Dwie następne bazy noclegowe w Łebie i Ustce również zarezerwowaliśmy w ten sam sposób. Pobyt w domu wczasowym Maxim stanowczo odradzamy ( nawet oferta specjalna nie warta swojej ceny), natomiast świąteczny pobyt w hotelu Jantar w Ustce, wart jest polecenia!  -  Mamy dzięki temu dobrą ofertę cenową i zorganizowany wigilijny wieczór i świąteczne uroczyste dni. Oczywiście skupiamy się poza specjałami gastronomii i kulinariami na…długich plażowych spacerach. Niestety nagła zmiana pogody spowodowała, że święta upłynęły w ciepłej deszczowej aurze. Basen, jacuzzi, masaże kamieniami (nie mylić z ukamienowaniem) oraz sauna rekompensują ten stan pogodowy( magiczna nazwa SPA w pakiecie).

Zaraz po świętach ruszamy dalej na trasę w kierunku na zachód. Najpierw do Jarosławca, wzdłuż brzegu Bałtyku, następnie penetrujemy rejony niegdyś pruskiego Pomorza. Uwagę skupiamy na strukturze zabudowy wiosek i gospodarstw będących kiedyś swoistymi obronnymi budowlami zamkniętymi za murami gospodarczych budynków tworzących czworobok bez okien. Jedynie wielkie drewniane wrota są komunikacją do podwórka wewnątrz zabudowy. W niektórych wioskach można napotkać na wiele takich budowli, które są żywym skansenem zamieszkałym obecnie, po zawierusze drugiej wojny światowej przede wszystkim przez repatriantów ze wschodu Polski. Wyszukujemy również folwarki, gdzie prawie nierozłącznym fragmentem wpisanym w te struktury, był dwór lub pałac zamieszkały przez właściciela wioski, czy też wielu okolicznych wiosek. Tego dnia docieramy na Pojezierze Ińskie. Tu za sprawą byłego naczelnika Ińska i miejscowych policjantów, dostajemy skierowanie do odległego o 6km Waliszewa i spędzamy miły wieczór w gospodarstwie agroturystycznym Fraitags Ranczo. Jest to prawdziwa agroturystyka, więc istniała możliwość zakosztowania produktów wyrobu własnego chociażby takich jak: mleko, sery, jajka, śmietanę czy pieczeni z dziczyzny. Właścicielem jest Agata Piątek. Adres: Waliszewo 3 gm Ińsko, 73-140 Ińsko, tel. 504 026 514 (właściciel), tel. 665 854 347 (instruktor) e-mail: agata.piatek@wp.pl Wypoczynek i noclegi nie tylko dla miłośników jazdy konnej. Tu wszyscy spędzą wspaniałe chwile. Budynek otoczony polami, jeziorami oraz lasem, tuż przy zagrodzie małe zoo, wszystko to, to gwarancja na wypoczynek w ciszy, spokoju wśród zieleni. Świetna motocyklowa baza do zwiedzania pięknych pobliskich terenów. Kontynuujemy teraz jazdę na południe wzdłuż byłej granicy Polskiej Wielkopolski i przedwojennych Niemiec.

Następny nocleg przypadkowo spędzamy w wiosce Rogi, tuż po przekroczeniu Warty, w agroturystyce - Stanisławy i Edmunda Starostów, 66 – 435 Krzeszyce, Rogi 19 (koło Lubniewic), tel.:(0-95) 729 88 90, kom: 0505 710 637 -Gospodarstwo usytuowane jest pośród przepięknych lasów województwa lubuskiego w odległości 10 km od Lubniewic. W pobliżu znajdują się czyste i piękne jeziora. Okoliczne lasy obfitują w grzyby i jagody. Gospodarze oferują własne ekologicznie uprawiane warzywa i zapewniają całodzienne zdrowe i smaczne wyżywienie.  www.agrorogi.webpark.pl e-mail: agrorogi@wp.pl . Polecamy to miejsce, czysto, schludnie i smacznie.

Następne dni to penetracja zachodniej Wielkopolski, wgłębiamy się w temat struktury zabudowy tego regionu, odwiedzamy folwarki, wielu dworów i pałaców, które w ogromnej ilości występują w tym rejonie.

Pogoda serwuje nam niespotykane o tej porze roku widoki, zielone pola pokryte oziminą, wyglądają jak trawiaste dywany, a na słonecznym niebie lazur.

Ostatnią noc 2012r spędzamy w miejscowości Wieleń, aby w Sylwestra przenieść się w dolinę Baryczy do wioski Niesułowice, gdzie zaproszeni przez naszych przyjaciół- restauratorów znaleźliśmy się w ” Starym Młynie”. Jest to restauracja mieszcząca się w ocalonym od zniszczenia i odrestaurowanym młynie, którego budowa została ukończona ok. 1890 roku. Surowa i niezwykle piękna architektura przemysłowego obiektu została przez obecnych właścicieli Bogusię i Piotrka zaadaptowana na lokal gastronomiczny z trzema pokojami gościnnymi. Bogusia- ,,Królowa Karpia” potrafi przyrządzić go na wiele sposobów, a restauracyjne menu…to same smakołyki.

Tutaj spędziliśmy ostatnie chwile starego roku, uczestnicząc wraz z nimi i ich przyjaciółmi we wspaniałym sylwestrowym wieczorze, gdzie podczas balu przywitaliśmy nowy 2013rok…przy niekończącej się ilości potraw i toastów…aż do rana. Bardzo późnym porankiem, po śniadaniu, trwaliśmy przez jakiś czas w nadziei na wyjazd do domu, niestety, po pierwszym w tym Nowym Roku toaście…nadzieje odeszły w cień i wyruszyliśmy dopiero na drugi dzień, aby ponownie powrócić do naszej Chałupy na Górce!

Efektem tego wyjazdu jest również niebanalne miejsce na zakończenie sezonu motocyklowego, gdzie czeka na nas wspaniała baza noclegowa i kulinaria…opowieść o tym już w następnym odcinku.

wokol_polski_trasa

Jeszcze raz okazało się, że wyjazd peregrynacyjny po naszym kraju może się odbyć niekoniecznie letnią porą i równie, lub nawet bardziej, może być urozmaicony i ciekawy, kiedy wokół mróz i śniegowe zadymki. Właśnie o takim czasie, kiedy to uczyniliśmy, możemy poznać naturalne i powszechne życie miejscowych społeczności. Teraz w wielu miejscach, tętniących w pełni sezonu turystycznym zgiełkiem, możemy w ciszy i spokoju dotrzeć do właścicieli obiektów, do ludzi którzy mają dla nas czas i chętnie go nam poświęcają. Teraz jest również pora, aby zaciągnąć wiele informacji i wiadomości na tematy związane z regionalnymi ciekawostkami, historią terenu, a co za tym idzie, również dotyczących migracji zamieszkujących je ludzi na przestrzeni wieków, a w szczególności sytuacji przesiedleń od czasów II wojny światowej. Jeździmy dużo po świecie, ale nigdy nie zapominamy o naszym kraju i zawsze chętnie chcemy poznawać o każdej porze roku, te jakże ciekawe zakątki naszej Polski, gdzie jak w tyglu na przestrzeni naszej burzliwej historii mieszały się ludzkie losy. Zachęcamy w miarę możliwości do takich podróży i to o tak nietypowym dla nich czasie.

Zamknęliśmy również tym samym podróżniczy 2012rok, pełen przygód i niezapomnianych wypraw. Motocyklowych wojaży było tego roku nieco mniej, bo tylko 11tys. km przebyte na naszym BMW GS 1200 Adventure, jednak zbieg sezonu w Ameryce Pn. z tym panującym w Europie, był tego bezpośrednim powodem. Musieliśmy to pogodzić z  podróżą wokół świata, gdzie w tym już starym roku przebyliśmy Toyotą Hilux 4×4 całą Ameryką Pn. od granicy z Belize poprzez Meksyk, USA, Kanadę aż po Alaskę, ponad 30tys. km.

Świąteczno-Noworoczne Życzenia:

…a gdy już myśli będą lekkie jak puch…

…weź w rękę przepis i wpraw składniki w ruch…

…przygotuj pół miarki radości…

…szczyptę pogody ducha… kwartę miłości…

…dwanaście centymetrów uśmiechu…

…kopę nadziei…kilometry wiary…

…kilogram życzliwości…dobrego humoru dwie czary…

…odrobinę szaleństwa…łyk szczęścia…empatii flaszeczkę…

…dwie łyżki wolnego czasu…spokoju małą łyżeczkę…

…szklankę zaufania…kieliszek fantazji…duże wiadro mądrości…

…kilka ziaren refleksji…cały słoik wrażliwości…

…ze dwie garści możliwości…

…oraz cały zapas szczerości…

…wszystkie składniki połącz ze sobą starannie…

…i długo podgrzewaj w cieple domowego ogniska…w wannie…

…podawaj na gorąco…dozuj jak lekarstwo…przywilej…

…by starczyło na rok cały…na dzień każdy…na chwilę…

…zasiądź do stołu…gdzie błyszcząca choinka…

…tam gdzie już czeka w nastroju rodzinka…

…gdzie…oj…a cóż to???

…nie mamy pingwinka!!!                         Wojtek i Wiola